Pełno wszędzie głosów, jaka ta ostatnia powódź (powodzie) złe były.
Wiele osób potraciło mienie, niektórzy zdrowie i życie.
Ale się tak zastanawiam, czy ktoś myśli o przyszłorocznej powodzi.
Ostatnio przemierzałem spory odcinek Mazowsza i widziałem dość nieciekawe, choć niepozorne widoki. Tu kałuża na polu, tam pełny rów, tam rzeczka znów pod górną krawędzią wałów.
Jest listopad. Słoneczka za dużo raczej nie będzie. Na upały też liczyć nie można.
Za to na obfite śniegi - jak najbardziej. Jutro podobno zima ma wystartować z próbną jazdą. Jak twierdzą różne Chmurki i Kreciki.
To co będzie wiosną, skoro już poziom wód gruntowych jest o centymetry od powodzi?
Jak myślicie? Co się będzie działo wiosną?
Moim skromnym zdaniem to ważniejsze niż przypuszczalny opad radioaktywny za parę lat.
Wiele osób potraciło mienie, niektórzy zdrowie i życie.
Ale się tak zastanawiam, czy ktoś myśli o przyszłorocznej powodzi.
Ostatnio przemierzałem spory odcinek Mazowsza i widziałem dość nieciekawe, choć niepozorne widoki. Tu kałuża na polu, tam pełny rów, tam rzeczka znów pod górną krawędzią wałów.
Jest listopad. Słoneczka za dużo raczej nie będzie. Na upały też liczyć nie można.
Za to na obfite śniegi - jak najbardziej. Jutro podobno zima ma wystartować z próbną jazdą. Jak twierdzą różne Chmurki i Kreciki.
To co będzie wiosną, skoro już poziom wód gruntowych jest o centymetry od powodzi?
Jak myślicie? Co się będzie działo wiosną?
Moim skromnym zdaniem to ważniejsze niż przypuszczalny opad radioaktywny za parę lat.