No więc ściągnąłem obraz Ubuntu 11.04 32bit. Wypaliłem na dwóch płytach DVD-R bo myślałem na początku, że źle się nagrała płyta (nie miałem CD ale myślę, że to nie ma nic do rzeczy).
I więc tak. W Windowsie płytę po nagraniu normalnie widzi. Resetuję kompa. Odpala się z płyty z Linuxem. Po chwili jest taki fioletowy ekran i na dole rysunek jak by małej klawiaturki i taki ludzik w kółku. Ten ekran znika po paru sekundach i pojawia się czarny ekran z mrugającą białą kreską w lewym górnym rogu. I to wszystko staje. Próbowałem odpalać kilka razy ale dalej to samo. Czekałem nawet 35min i nic.
Jedyne co zauważyłem to to, że jeśli coś kliknę na klawiaturze to gaśnie mi kontrolka od num locka i potem nie można jej załączyć, a kreseczka mruga i tylko mruga na ekranie.
- GIGABYTE GA-MA69VM-S2
- Grafika zintegrowana (ATI X1200)
- 2GB ram
- Athlon 64 X2 3800+
I więc tak. W Windowsie płytę po nagraniu normalnie widzi. Resetuję kompa. Odpala się z płyty z Linuxem. Po chwili jest taki fioletowy ekran i na dole rysunek jak by małej klawiaturki i taki ludzik w kółku. Ten ekran znika po paru sekundach i pojawia się czarny ekran z mrugającą białą kreską w lewym górnym rogu. I to wszystko staje. Próbowałem odpalać kilka razy ale dalej to samo. Czekałem nawet 35min i nic.
Jedyne co zauważyłem to to, że jeśli coś kliknę na klawiaturze to gaśnie mi kontrolka od num locka i potem nie można jej załączyć, a kreseczka mruga i tylko mruga na ekranie.
- GIGABYTE GA-MA69VM-S2
- Grafika zintegrowana (ATI X1200)
- 2GB ram
- Athlon 64 X2 3800+
