Cześć. Od ok. miesiąca jeżdżę służbowym samochodem z otwartą paką a mianowicie Mercedesem Sprinterem 208D z 99r.
Na początku niby był wzorowy, z czasem zaczęły się ujawiać drobne mankamenty (autko z komisu widać).
Niestety dobiłem go, dopuszczjąc się błędu podczas cofania z załadunkiem. Dosłownie "zleciałem" z betonowego uskoku na tyle wysokiego, że uszkodzeniu uległ wał napędowy (druga część od strony tylniego mostu). Poważne wgniecenie powodowało rzecz jasna ogromne telepanie powyżej 30km/h. Postanowiono wymienić/ przerobić wał. I tak serwis tym się zajmujący poprostu wymienił rure na nową dodając oczywiście odważniczki w celu wyważenia.
Teraz proszę! Dzieje się rzecz dziwna od tego czasu, bo przy prędkości mniej więcej 42-48km/h wibruje kierownica i wyraźnie telepie budą. Jadąc wolniej lub szybicej od tego zakresu jest normalnie. Dodatkowo gdy auto jest załadowane w miarę równomiernie tak po te 600-700kg to praktycznie nie czuć wtedy wcale wibracji.
Pytanie. Czy mogło ulec, że tak nazwę "odważeniu" się któreś z kół przy tym upadku? Wykluczam źle wyważony wał, bo raczej im szybciej tym bardziej by tleepało, a tu tak nie ma. Po oględzinach kół na pierwszy rzut oka nic nie widzę, napompowane są wg instrukcji auta. przed wypadkiem i wymianą wału nie było czegoś takiego.
p.s. w momencie zawieszenia się samochodu na "skarpie" ustał on tylko na wale i oparł się na tych mocowaniach resorów po czym wiadomo zatrzymał się i zgasł.
Na początku niby był wzorowy, z czasem zaczęły się ujawiać drobne mankamenty (autko z komisu widać).
Niestety dobiłem go, dopuszczjąc się błędu podczas cofania z załadunkiem. Dosłownie "zleciałem" z betonowego uskoku na tyle wysokiego, że uszkodzeniu uległ wał napędowy (druga część od strony tylniego mostu). Poważne wgniecenie powodowało rzecz jasna ogromne telepanie powyżej 30km/h. Postanowiono wymienić/ przerobić wał. I tak serwis tym się zajmujący poprostu wymienił rure na nową dodając oczywiście odważniczki w celu wyważenia.
Teraz proszę! Dzieje się rzecz dziwna od tego czasu, bo przy prędkości mniej więcej 42-48km/h wibruje kierownica i wyraźnie telepie budą. Jadąc wolniej lub szybicej od tego zakresu jest normalnie. Dodatkowo gdy auto jest załadowane w miarę równomiernie tak po te 600-700kg to praktycznie nie czuć wtedy wcale wibracji.
Pytanie. Czy mogło ulec, że tak nazwę "odważeniu" się któreś z kół przy tym upadku? Wykluczam źle wyważony wał, bo raczej im szybciej tym bardziej by tleepało, a tu tak nie ma. Po oględzinach kół na pierwszy rzut oka nic nie widzę, napompowane są wg instrukcji auta. przed wypadkiem i wymianą wału nie było czegoś takiego.
p.s. w momencie zawieszenia się samochodu na "skarpie" ustał on tylko na wale i oparł się na tych mocowaniach resorów po czym wiadomo zatrzymał się i zgasł.