Witam
Ja również mam dylemat. Ostatnio spaliłem lutownice oporową ( za 15 zł ), która jakby to powiedzieć nie spełniała swojego zadania ( za taka cenę to miała prawo ).
Chciałbym kupić jakąś stacje lutownicza. Lutownice używam kilka razy w tygodniu. Nie jestem fachowcem, używam sprzętu we własnym domu do produkcji drobnych układów własnego pomysłu ( taki normalny zjadacz chleba z technikum elektronicznego

).
Zastanawiałem się czy brać lutownice z pochłaniaczem oparów ( LEADER 968 - taką mamy w szkole i jest bardzo dobra ) , jednak cena odstrasza. Jeżeli pojawia się problem oparów, z jednej strony nie ma się co zastanawiać nad zdrowiem, ale czy przy sporadycznym używaniu lutownicy jest sens kupować coś takiego ? Ołów, flux i inne rzeczy to naprawdę szkodliwe cholerstwa. Co o tym myślicie ?
Wertując strony elektrody czytałem rożne komentarze odnośnie stacji lutowniczych ( chińskich ). Spotykałem się z rożnymi opiniami na tak i nie.
Okazuje się, że to jaką lutownice kupię, będzie zależało od chińczyka który ją składał

od jego sprawności w dany dzień itd. Szok ! ( kto wie jaki akurat egzemplarz się nam trafi ).
Zastanawiałem się nad stacjami co
magier666. Założenia są proste: lutownica ma grzać a nastaw temperatury ma być zgodny/bliski wartości zadanej. Która chińszczyzna temu sprosta ?