Witam,pralka przez jakieś 8 lat chodziła bez zarzutu...aż do przedwczoraj
Zaczęło się od tego,że cykl prania zakończyła jeszcze przed płukaniem,wyłączyłem i włączyłem i jakimś cudem dokończyła pranie.
Później włączyłem drugie i już tylko po dłuższym namyśle nabrała sobie wody,znowu sobie trochę poczekała i wodę wypuściła,silnik nie ruszył i tak za każdym razem.
Wyczytałem na forum,a żeby sprawdzić szczotki więc wyciągnąłem silnik i szczotki mają prawie 2 cm, więc chyba są ok,tak?
Wyciągnąłem moduł/sterownik no i chyba mam winowajce,na plastiku/obudowie w której siedzi sterownik widać przypalone miejsce.
I tutaj prośba do was,bo ja nie wiem jak to ugryźć,a mianowicie do czego są te dwie czarne kostki schowane pod tą blachą bo to ewidentnie pod nimi się przypaliło.
Czy waszym zdaniem usterka jest poważna?oddać sterownik do naprawy czy od razu zamówić drugi i dalej cieszyć się z czystych ciuchów.
Zaczęło się od tego,że cykl prania zakończyła jeszcze przed płukaniem,wyłączyłem i włączyłem i jakimś cudem dokończyła pranie.
Później włączyłem drugie i już tylko po dłuższym namyśle nabrała sobie wody,znowu sobie trochę poczekała i wodę wypuściła,silnik nie ruszył i tak za każdym razem.
Wyczytałem na forum,a żeby sprawdzić szczotki więc wyciągnąłem silnik i szczotki mają prawie 2 cm, więc chyba są ok,tak?
Wyciągnąłem moduł/sterownik no i chyba mam winowajce,na plastiku/obudowie w której siedzi sterownik widać przypalone miejsce.
I tutaj prośba do was,bo ja nie wiem jak to ugryźć,a mianowicie do czego są te dwie czarne kostki schowane pod tą blachą bo to ewidentnie pod nimi się przypaliło.
Czy waszym zdaniem usterka jest poważna?oddać sterownik do naprawy czy od razu zamówić drugi i dalej cieszyć się z czystych ciuchów.