Witam. Od 4 lat mam internet 1Mb w Orange. Zawsze byłem zadowolony ale to skończyło się ok. 5 dni temu. Dosłownie z dnia na dzień mój net zaczął strasznie świrować. Jeszcze przed awarią płynnie działał o 3 w nocy, a następnego dnia o 10 rano był już koniec. Zauważyłem to pobierając pliki i grając w MMO. Prędkość pobierania waha się od 20kb do 125kb. Robiłem pomiary na speedtest.net. Raz mam pobieranie 1Mb, za 2 min mam 0,8Mb za chwile mam 0,44Mb a następnym razem znów mam ok. 1Mb. I tak w kółko. Wykres pobierania na speedtest można porównać do ostrza piły do drewna. Normalnie katastrofa. W płynną grę MMORPG można wogóle zapomnieć. Laguje nieziemsko. Youtube - to samo. Ping w granicach 70-90. Żeby było śmieszniej dzwoniłem do biura obsługi Orange, przyjechał technik jeszcze tego samego dnia i pyta się mnie "o co mi chodzi"??? Wszystko działa idealnie. Pomiary linni są prawidłowe.
- sprawdzałem kompa, antywirusy, firewalle, byłem lapkiem u kumpla i tam działał idealnie na necie.
- technik gada że pomiar linni idealny.
Na moją logikę po drodze został tylko modem. Mam Sagem F@ast 800 E4
Może mi ktoś w tej sprawie cokolwiek doradzić???
- sprawdzałem kompa, antywirusy, firewalle, byłem lapkiem u kumpla i tam działał idealnie na necie.
- technik gada że pomiar linni idealny.
Na moją logikę po drodze został tylko modem. Mam Sagem F@ast 800 E4
Może mi ktoś w tej sprawie cokolwiek doradzić???