Witam,
Jak w temacie. Przebieg awarii był następujący:
- dysk został podłączony do komputera A (skopiowane zostały pliki, bez żadnych problemów)
- przy podłączeniu do komputera B (może 1 minuta po odłączeniu od A) dysku już nie został wykryty przez system
- po ponownym podłączeniu do (A) też już nie działał
Przy podłączaniu do B dysk był położony na plecach (do góry nogami), ale nie wiem czy to ma jakiś wpływ.
Po podłączeniu do usb świeci się tylko dioda led (światło jednostajne, nie mruga). Nie słychać także, ani nie czuć żadnych wibracji związanych ze startem talerzy (zakładam, że nie startują).
Jaka jest najbardziej prawdopodobna przyczyna takiego stanu i czy jest jakaś szansa na naprawę, ewentualnie odzyskanie danych?
Dodam, że były sprawdzane różne kabelki USB, więc uszkodzony kabel odpada. Sprawdzany był nawet podwójny.
Edycja 1:
W środku siedzi dysk Toshiba HDD2H91 C SL01 S. Niestety reszta nazwy zasłonięta jest naklejką (plombą).
Jak w temacie. Przebieg awarii był następujący:
- dysk został podłączony do komputera A (skopiowane zostały pliki, bez żadnych problemów)
- przy podłączeniu do komputera B (może 1 minuta po odłączeniu od A) dysku już nie został wykryty przez system
- po ponownym podłączeniu do (A) też już nie działał
Przy podłączaniu do B dysk był położony na plecach (do góry nogami), ale nie wiem czy to ma jakiś wpływ.
Po podłączeniu do usb świeci się tylko dioda led (światło jednostajne, nie mruga). Nie słychać także, ani nie czuć żadnych wibracji związanych ze startem talerzy (zakładam, że nie startują).
Jaka jest najbardziej prawdopodobna przyczyna takiego stanu i czy jest jakaś szansa na naprawę, ewentualnie odzyskanie danych?
Dodam, że były sprawdzane różne kabelki USB, więc uszkodzony kabel odpada. Sprawdzany był nawet podwójny.
Edycja 1:
W środku siedzi dysk Toshiba HDD2H91 C SL01 S. Niestety reszta nazwy zasłonięta jest naklejką (plombą).