Ok dwa lata temu przeprowadziłem się wraz z firmą w teren wiejski kupując nieruchomość. Umowę z Zakładem Energetycznym PGE (zwanym dalej ZE) znałem i oceniałem, że moc umowna 11kW na początek mi wystarczy.
Cóż, kiedy juz poważniej zacząłem produkować "grubsze odbiorniki" szybko okazało się, że jakość napięcia jest tragiczna. W kwietniu rozpocząłem walkę z ZE pisemnie informując o tym, iż łącze posiada stałe wadę w postasaci zbyt dużej impedancji sieci i nie jest możliwe spełnienie jakości wymaganej stosownym rozporządzeniem, właściwie przez 100% czasu. Kwestia jest taka, że w tej sytuacji jakość energii wynika praktycznie tylko i wyłacznie od ilości i sposobu poboru mocy przeze mnie i sąsiednie budynki.
Zakład przystąpił do działań, ale tylko działań słownych w zasadzie udając głupiego. Z relacji świadków wiem, ze były wykonywane kilkakrotnie rejestracje gdzieś na słupach we wsi. Zakład w pismie odpowiedział iż pomiary w okresie XXX (między 4 a piątym tygodniem od daty złożenia pisma) nie wykazały obniżenia jakości - możliwe po co mam korzystać z sieci, skoro nie jest możliwe utrzymanie napięcia.
Miałem sporo pracy w ciągu następnych kilku mies, więc nie podjąłem dalej rękawic, przesuwając to na pózniej. Jednak nie omieszkałem z powodu niekompetencji ZE zmienić sprzedawcę energii, ale dostrybucji niestety zmienić się nie da. Kilka tyg temu przypadkowo przelew za fakturę został odrzucony, czego nikt u mnie nie zauważył. Zakład zaskoczył mnie odłączając zasilanie, pomimo niezałatwionej reklamacji. Cała procedura tego zdarzenia zmusiła mnie do bradziej drastycznych kroków. Odłaczenie oczywiście nastąpiło w piątek, poprzez bezprawne wtargnięcie na teren posesji, gotówki nikt nie chciał przyjąć ani w terenie ani w zakładzie. Wykonałem więc przelew, wysłałem potwierdzenie ale nie było żadnej dobrej woli ze strony ZE. W poniedziałek dowiedziałem się telefonicznie, że ten przelew nie wystarczy, ponieważ musze z góry opłacić ponowne włączenie. Tego nie mogłem już tolerować , zawiozłem więc wezwanie do wywiązania się z umowy i poinformowałem o tym procederze pisemnie URE. Zakład zmiękł, ale energię miałem dopiero w czwartek.
Wniosłem więc kolejne dwie reklamacje i poprosiłem o zamontowanie rejestratora w miejscu dostarczania. Od piątku rejestrator PQM701 leży w skrzynce a ja obciążam sieć. Bynajmniej nie po to by wykazać wadę sieci, bo to można zrobić w 5 minut zwykłym miernikiem, ale po to by obliczać bonifikatę.
Cel jest prosty - zmusić zakład do działań. W świetle przepisów bonifikata może sięgnąc nawet ponad 9zł/h. A ja mogę utrzymywać stan napięcia 186V w zasadzie w nieograniczonym czasie, jedyne ale - musze pobierać ok 2,5-4kW z jednej fazy w zależności od obciążenia pozostałych faz przez sąsiadów.
Kwestia zasadnicza, czy bonifikata może przekroczyć wartość opłaty za dostarczanie energii? Co będzie, kiedy wyjdzie sytuacja: opł przesyłowa 900zł, bonifikata 1500zł. Czy ktokolwiek miał z tym do czynienia? Może ktoś sie spotkał z rozliczeniem długiej przerwy w dostawie, która tez powinna wyjśc podobnie.
Kilka ciekawostek technicznych:
Impedancja sieci jest tak wysoka, iż podłaczając jeden odbiornik jednofazowy w postaci wzmacniacza estradowego HA6001 (którego produkujemy), wykorzystywanego nie w pełni jestem w stanie obniżyć samodzielnie napięcie w sieci z 230V do ok 190V. Podłaczenie obciążenia na stałe w takich warunkach wiąże się ze sporym ryzykiem uszkodzenia innych odbiorników - obciązenie jednej fazy powoduje wzrost napięcia na pozostałych dwóch. Kiedy ktoś w okolicy nie wiedząc że napięcie jest ok 185V zapiął kolejne obciązenie na feralna fazę obserwowałęm przekroczenie 255V. Słysząc od sąsiadów narzekania, wykonałem wczoraj szeregowy stabilizator napięcia, który reguluje sygnał wejściowy wzmacniacza. W ten sposób utrzymuję stabilne napięcie ok 185-186V, co pozwala na swobodne korzystanie z dwóch pozostałych faz i paradoksalnie ustabilizowało syatuację w sieci.
Ciekawe jakie oczy będzie miał pacownik ZE jak zobaczy niemal płaski wykres
Pomiar napiecia feralnej fazy rejestruję UT71D. Tak wygląda wynik z dzisiaj.
Liczę na Wasze rady.
Cóż, kiedy juz poważniej zacząłem produkować "grubsze odbiorniki" szybko okazało się, że jakość napięcia jest tragiczna. W kwietniu rozpocząłem walkę z ZE pisemnie informując o tym, iż łącze posiada stałe wadę w postasaci zbyt dużej impedancji sieci i nie jest możliwe spełnienie jakości wymaganej stosownym rozporządzeniem, właściwie przez 100% czasu. Kwestia jest taka, że w tej sytuacji jakość energii wynika praktycznie tylko i wyłacznie od ilości i sposobu poboru mocy przeze mnie i sąsiednie budynki.
Zakład przystąpił do działań, ale tylko działań słownych w zasadzie udając głupiego. Z relacji świadków wiem, ze były wykonywane kilkakrotnie rejestracje gdzieś na słupach we wsi. Zakład w pismie odpowiedział iż pomiary w okresie XXX (między 4 a piątym tygodniem od daty złożenia pisma) nie wykazały obniżenia jakości - możliwe po co mam korzystać z sieci, skoro nie jest możliwe utrzymanie napięcia.
Miałem sporo pracy w ciągu następnych kilku mies, więc nie podjąłem dalej rękawic, przesuwając to na pózniej. Jednak nie omieszkałem z powodu niekompetencji ZE zmienić sprzedawcę energii, ale dostrybucji niestety zmienić się nie da. Kilka tyg temu przypadkowo przelew za fakturę został odrzucony, czego nikt u mnie nie zauważył. Zakład zaskoczył mnie odłączając zasilanie, pomimo niezałatwionej reklamacji. Cała procedura tego zdarzenia zmusiła mnie do bradziej drastycznych kroków. Odłaczenie oczywiście nastąpiło w piątek, poprzez bezprawne wtargnięcie na teren posesji, gotówki nikt nie chciał przyjąć ani w terenie ani w zakładzie. Wykonałem więc przelew, wysłałem potwierdzenie ale nie było żadnej dobrej woli ze strony ZE. W poniedziałek dowiedziałem się telefonicznie, że ten przelew nie wystarczy, ponieważ musze z góry opłacić ponowne włączenie. Tego nie mogłem już tolerować , zawiozłem więc wezwanie do wywiązania się z umowy i poinformowałem o tym procederze pisemnie URE. Zakład zmiękł, ale energię miałem dopiero w czwartek.
Wniosłem więc kolejne dwie reklamacje i poprosiłem o zamontowanie rejestratora w miejscu dostarczania. Od piątku rejestrator PQM701 leży w skrzynce a ja obciążam sieć. Bynajmniej nie po to by wykazać wadę sieci, bo to można zrobić w 5 minut zwykłym miernikiem, ale po to by obliczać bonifikatę.
Cel jest prosty - zmusić zakład do działań. W świetle przepisów bonifikata może sięgnąc nawet ponad 9zł/h. A ja mogę utrzymywać stan napięcia 186V w zasadzie w nieograniczonym czasie, jedyne ale - musze pobierać ok 2,5-4kW z jednej fazy w zależności od obciążenia pozostałych faz przez sąsiadów.
Kwestia zasadnicza, czy bonifikata może przekroczyć wartość opłaty za dostarczanie energii? Co będzie, kiedy wyjdzie sytuacja: opł przesyłowa 900zł, bonifikata 1500zł. Czy ktokolwiek miał z tym do czynienia? Może ktoś sie spotkał z rozliczeniem długiej przerwy w dostawie, która tez powinna wyjśc podobnie.
Kilka ciekawostek technicznych:
Impedancja sieci jest tak wysoka, iż podłaczając jeden odbiornik jednofazowy w postaci wzmacniacza estradowego HA6001 (którego produkujemy), wykorzystywanego nie w pełni jestem w stanie obniżyć samodzielnie napięcie w sieci z 230V do ok 190V. Podłaczenie obciążenia na stałe w takich warunkach wiąże się ze sporym ryzykiem uszkodzenia innych odbiorników - obciązenie jednej fazy powoduje wzrost napięcia na pozostałych dwóch. Kiedy ktoś w okolicy nie wiedząc że napięcie jest ok 185V zapiął kolejne obciązenie na feralna fazę obserwowałęm przekroczenie 255V. Słysząc od sąsiadów narzekania, wykonałem wczoraj szeregowy stabilizator napięcia, który reguluje sygnał wejściowy wzmacniacza. W ten sposób utrzymuję stabilne napięcie ok 185-186V, co pozwala na swobodne korzystanie z dwóch pozostałych faz i paradoksalnie ustabilizowało syatuację w sieci.
Ciekawe jakie oczy będzie miał pacownik ZE jak zobaczy niemal płaski wykres
Pomiar napiecia feralnej fazy rejestruję UT71D. Tak wygląda wynik z dzisiaj.
Liczę na Wasze rady.