Napisałeś, że po odpaleniu słychać klepanie, ale nie napisałeś czy długo klepie i czy podczas jazdy i przyspieszania to ten sam odgłos, jeśli nie to bym szklanek nie ruszał.
Na wszelki wypadek trzeba sprawdzić podstawowe: zapłon, czy dobrze rozrząd ustawiony (znaki), sprężanie.
Opiszę Ci jak to wyglądało u mnie. Klepanie przy odpalaniu pojawiało się u mnie juz od dłuższego czasu, w pewnej chwili było to już do tego stopnia nieznośne, że postanowiłem wymienić (nie ustawało od razu, tylko po ładnych kilometrach, a coraz częściej klepało podczas jazdy nawet na wyższych obrotach), Zaznaczam, że jak robisz auto dla siebie to warto wymienić wszystkie, koszt nie jest duży: popychacze ok. 8x30zł sztuka (mogą być zamienniki), uszczelniacze ok. 8x2zł (ale jeśli dobre to nie warto ruszać, bo z nowymi różnie bywa), z robotę zapłaciłem 80zł. Warto wybrać warsztat, w którym zajmują się głowicami i dadzą jakąkolwiek gwarancję.
Warto przed remontem sprawdzić stopień sprężania, ponieważ nowe szklanki i uszczelniacze uszczelnią lepiej "górę" silnika. Jeśli auto ma duży przebieg to mogą tego nie wytrzymać pierścienie. U mnie poległ pierwszy cylinder, a najdziwniejsze było to, że jedynym objawem tego był "trzęsący" się silnik na wolnych obrotach. Podczas jazdy samochód zachowywał się normalnie. (wyższość niemieckich

) Okazało się, że były już spore progi, remont silnika był nieopłacalny, jak spojrzałem z góry w cylindry to widać było pierścienie. Skoczyło się na kupnie drugiego silnika.
Gdybym nie ruszył popychaczy to jeździłbym dalej na tamtym silniku, tyle, że słuchałbym dalej klepania. Tak mam niezjeżdzony silnik i debet.
Czujnik spalania stukowego? Ja bym go nie podejrzewał. To sie raczej nie psuje.
Pozdrawiam.
Dodano po 9 [minuty]: Z tego co słyszałem normalnie popychacze wytrzymuja ok 180tyś, ale glowy nie dam.
Różnie ludzie jeżdzą.