Witam.
Darom napisał:
Kiedyś chłopakom z rejonu zleciłem podłączenie podlicznika (opomiarowanie jednej z rozdzielni) u klienta. . Niekiedy i fachowców trzeba poprowadzić za rączkę.
To jeszcze nic – jakiś tam pod-licznik. Parę lat temu miałem o wiele ciekawszy przypadek – zostałem poproszony o weryfikację układu pomiarowego na trafostacji dużego zakładu przemysłowego – układ pomiarowy pośredni, moc przyłączeniowa 9,6 MW.
Całe szczęście, że energetyk na zakładzie zajrzał i nie spodobały mu się wskazania. I przyjeżdżam po wizycie chłopaków z ZE, którzy podłączyli liczniki do układu pomiarowego. Spojrzałem szybko na wskazania liczników i faktycznie były błędne – wstępna ocena błędne podłączenie przekładników i to tak, że od razu założyłem, iż ulegną one spaleniu. Dzwonię wobec tego do ZE a tam pani dyspozytor nie wierzy, że chłopaki aż tak mogli sknocić – ja jej mówię, że specjalnie nie ma czasu na jej niedowierzanie, bo przekładniki są po stronie WN i już mono się nagrzały a stacja posiada słuszną moc zwarciową. Ale pani dyspozytor dalej dywaguje ja jej mówię, że zrywam plomby na SKA i zamykam mostki a oni niech sobie przyjeżdżają i sprawdzają. Przyjechali posprawdzali i stwierdzili, że faktycznie źle podłączyli – niby poprawili i odjechali – mnie już przy tym nie było.
Jednak energetyk zakładowy dalej im nie dowierzał i sprawdzał odczyty. Dzwoni do mnie i mówi, że dalej musi być źle. Przyjeżdżam spojrzenie na wskazanie liczników i faktycznie odczyty muszą być błędne. Dzwonię do ZE i mówię, że dalej jest źle i proszę o zgodę na ponowne zerwanie plomb na SKa. Tym razem biorę swoje przyrządy i podłączam pod SKa stwierdzam, konkretne błędy w podłączeniu przekładników i je dokumentuję. Dzwonię do kolegi z nadrzędnej jednostki operatora, który wysyła swoją ekipę. Przyjeżdżają – mierzą badają – mozolnie rysują wykresy wskazowe. W końcu dochodzą do tych samych wniosków, co ja, przepraszają nieśmiało za poprzednią ekipę i za panią dyspozytor.
I tak to jest z układami pomiarowymi instalowanymi przez chłopaków „fachowców” jak ich nazwał kol. Darom i którym zleca instalowanie pod-liczników a tu chodziło o grube dziesiątki tysięcy złotych za rozliczenia miedzy odbiorcą a ZE i do tego koszty w najlepszym wypadku spalonych przekładników a jak dobrze by poszło to i całej trafostacji.