Kilka dni temu nagle i niespodziewanie odszedł do krainy wiecznych łowów, mój wierny towarzysz przez kilka ostatnich konfigów: Gigabyte Odin Pro 1200W. Odszedł w ciszy, na szczęście nie pociągając za sobą żadnego komponentu. Zasilacz nie startuje, jest całkiem martwy (świeci się jedynie lampka na włączniku zasilania). Po zmostkowaniu zielonego z masą we wtyczce atx i obciążeniu wentylatorem oraz hdd zaczyna jakby lekko piszczeć (cewka?) oraz dość mocno nagrzewa się radiator zaznaczony na czerwono (reszta zimna). Dysk, ani wentyl oczywiście nie startują. Wszystkie kondziołki na oko wyglądają zdrowo... Teraz pytanko: czy jest sens bawić się w próbę naprawy? Zasilacz to bliźniak np. Corsaira HX1000W itp. pochodzących od CWT. Może ktoś podjąłby się próby naprawy, albo polecił jakiegoś magika w W-wie? Z góry dzięki za wszelkie sugestie, szkoda mi go spisać na straty.