Witam, witam
Ponownie się spotykamy na twej długiej i pełnej przygód drodze do zasilacza laboratoryjnego
Więc tak... Wartość skuteczna. Z zasilacza 12V wyciągniesz na wyjściu około 12V*√2=17V, doliczmy spadek napięcia na mostku prostowniczym i inne straty... Wyjdzie z 15V-16V w spoczynku. Po podłączeniu czegoś do wyjścia może opaść do jakiś 12V-14V. Wynika z tego, że najlepiej by było podłączyć 2 transformatory w szeregu. Byłoby jakieś 24V 4A zmiennego, po przepuszczeniu przez mostek i kondensatory filtrujące jest właśnie coś w okolicach 25V-35V i też coś około 3-4A. Na luzie wystarczy.
Gdyby podłączyć wszystkie 3 w szeregu, to po wyprostowaniu będzie sporo - blisko 50V. Stabilizator będzie się ostro grzał.
Co więc zrobić z trzecim transformatorem? Może jakiś inny zasilacz stabilizowany 1V-12V 3,5A?
W każdym razie na tej drodze nie będzie łatwo...