Można też nie marnować roku i od razu pójść pracować do KFC albo agencji reklamowej przy projektowaniu kalendarzy okolicznościowych albo stać za ladą w sklepie z elektronarzędziami.
Dzisiejszej młodzieży brakuje wiedzy, sama obecność na studiach nie wystarczy, by stać się fachowcem. Trzeba siedzieć w nauce od podstawówki, a nie dopiero w klasie maturalnej obudzić się, że coś trzeba w życiu robić. Obijanie się przez całe życie zarezerwowane jest dla ludzi z poważnymi znajomościami, a nie dla ogórków. Takie jest życie. Waszych potencjalnych pracodawców guzik obchodzi Wasz wyżebrany dyplom na pierwszym lepszym kierunku. Jeżeli jednak nadal myślicie "E co tam, spróbuję, może się uda", to wiedzcie, że tak samo myśli tysiące podobnych nieudaczników. A miejsce znajdzie się dla kilku procent - dla tych ze znajomościami właśnie. Albo znajomości, albo prawdziwe umiejętności nabywane przez całe życie, a nie dopiero na studiach, na których i tak się nic nie robi, bo panuje tam zbyt duża demoralizacja i lenistwo.
Moja rada - nie idźcie na studia. Po prostu - nie idźcie. Wyobraźcie sobie, że minęło te pięć lat, macie jakiś tam dyplom i szukacie roboty. Jesteście w tej przyszłości na dokładnie tej samej pozycji, co teraz bez dyplomu. Z tą różnicą, że teraz macie te niecałe 20 lat i jeszcze Wam się chce i jeszcze pracodawcy Was jako tako szanują.
*************
Władze forum proszę o utworzenie przyklejonego tematu z tym i innymi postami, które uświadomią młodym ludziom, że nie warto iść na studia, jeżeli nie jest się od początku ukierunkowanym. Myślę, że będzie się to zawierało w misji tego portalu, bo wydaje mi się, że strona ta stawia sobie za cel pomoc w kształceniu młodych ludzi. A wpychanie na siłę na studia na pewno nie jest pomaganiem, a tylko szkodzeniem. Człowiek dużo więcej się nauczy od razu idąc do zwyczajnej roboty niż siedząc bezczynnie na studiach. A jednocześnie takie "sobie studiowanie" obniża poziom uczelni wyższych i przyczynia się do pogorszenia ostatecznej jakości inżynierów.