Witam. Na poczatku chcialbym sie przywitac ze wszystkimi forumowiczami, gdyz jest to moj pierwszy post
Otoz moj problem wyglada nastepujaco: Tydzien temu kupiony nowy akumulator boscha, wczoraj samochod postal troche, gdy bylem u kolegi z wpietym, ale wylaczonym radiem. Postal moze ze 3 h i gdy chcialem odpalic, rozrusznik juz nie chcial krecic, przekrecil 2 razy i zdechl. Odpalilem zlomka z popychu i przyjechalem do domu. Do domu mam jakies 15 km od kolegi, wiec altek zdazyl troche chyba podladowac ten aku, czy co, bo zapalil jak dotarlem do tego domu. Myslalem, ze to moze w radiu lezy przyczyna, wiec wypialem go z kostki na noc i dzis rano to samo, rozrusznik przekrecil 2 razy i dead :p Dodam, ze akumulator pokauje napiecie 12.81, podczas proby zakrecenia rozrusznikiem spada moze do 12,3. Ladowanie mam, gdyz na odpalonym silniku napiecie wynosi 14.2 V. Wie ktos o co tutaj chodzi ? Nie chcialbym znowu kupowac nowego aku, bo slabo z kasa, a ten wydaje sie ok... Od czego zaczac poszukiwanie problemu ? Styki, przekazniki ? Czy moze rozrusznik ? Licze na pomoc i z gory dziekuje!
Edit: Jezeli to akumulator(najczarniejszy, ze scenariuszy na ta chwile), to jak mam sie upewnic, ze jest uwalony na 100 % ?
Edit: Jezeli to akumulator(najczarniejszy, ze scenariuszy na ta chwile), to jak mam sie upewnic, ze jest uwalony na 100 % ?