bialas1 napisał: nierozumiem tylko dlaczego zakładasz, że na wyjsciu OPAMP bedzie 0,7V przecież OPAMP jest zasilany symetrycznie?
Jeśli WO ma na wejściu zero, to i na wyjściu Wzmacniacza (nie WO gdyż sprzężenie zwrotne pobierane jest z wyjścia wzm. a nie WO) będzie zero. A jeśli tak, to na bazie T3=wy WO będzie -0,7V (a nie 0,7V).
Zasilanie symetryczne nic tu do tego nie ma, Uwy WO zależy od jego Uwe, o ile Uzas na to pozwoli (pozwoli a nie wymusi).
bialas1 napisał: Czy może chodzi o to, że na samym początku obliczeń przyjąłeś, że Ube MA BYĆ 0,7V a prąd płynący przez R1 R2 i R3 MA WYNOSIĆ 5mA? Nastepnie dla tych założonych wartości Ube i prądu policzyłeś reszte wartości elementów (co by sie zgadzało bo suma napieć na 2R1 + R2 i R3 daje pełne napiecie zasilające)... Ube 0,7V to rozumiem, że tranzystor otwiera sie od 0,7V ale dlaczego przyjąłeś akurat 5mA a nie wiecej lub mniej?
Taki układ zawsze liczy się wychodząc z pewnych stałych wartości wynikających z układu (Uwy wzmacniacza=UweWO = zero) czy z elementów (Ube=0,7V), robiąc pewne założenia wynikajace z warunków brzegowych (amplituda napięcia Uwy) itp.
Założenia: Ube= ok.0,65-0,7V, Uwy wzmacniacza=0 (wyjaśnienie wyżej) stąd wynika Uwy WO=-0,7V, U(R2+R3)= ok.1,3V, UR1=Uzas-0,7V= 14,3V.
Założyłem I(R1+R2+R3)=5mA - duża wartość, ale potrzebna, aby R1 nie wyszło duże, gdyż przy dodatniej połówce sygnału T4 jest otwarty i jego baza jest zasilana przez R1 z +15V - wtedy prąd płynący przez R1 (do bazy T4 i do R2+R3) mógłby być zbyt mały. Inaczej - w takim układzie występuje ograniczenie amplitudy sygnału wyjściowego gdyż UbT4 jest niższe od Uzas o (UR1+UbeT4) - więc trzeba zmniejszyć UR1 co można tu zrobić tylko zmniejszając wartość R1 co skutkuje zwiększeniem prądu IR1 - tu przyjąłem 5mA. Jeszcze lepiej byłoby 10mA - ale korzyść niewielka, a zużycie prądu rośnie i sprawność spada, wydziela się ciepło, byłby problem z doborem podkówki (50 Ω), trzeba by sprawdzić czy WO zdoła wchłonąć (Isink) 2x10=20mA (dla ujemnej połówki sygnału prąd jest 2x większy)....
Pisałem, że zamiast R1 można wstawić źródło prądowe (ale o jak najmniejszym spadku napięcia) - wystarczy 2mA - to kolejna modyfikacja/komplikacja układu, wydaje się być zbędna.
Dla 5mA policzyłem R2=R3 (gdyż UR2=UR3= Ube=ok.0,65V): R2+R3=1,3V/5mA=260Ω dobierając wartości R2=R3=82Ω do podkówki 100Ω wstawionej miedzy R2 i R3 co daje sensowny podział napięcia do regulacji Ube T2, co zmienia jego otwarcie bocznikując R2+R3 zmieniając napięcie na nich będące UbeT3+T4 co zmienia ich prąd spoczynkowy.
Przez oporniki R2/R3 nie może płynąć pełna wartość prądu IR1=5mA - prąd ten powinien płynąć przez bocznikujący te oporniki tranzystor T2, a przez R2+R3 powinien płynąć prąd jak najmniejszy, ale kilka razy większy od IbT2 (10x ?) - aby IbT2 nie obciążał zbytnio prądu IR2/R3. Tak więc jeśli IR2/R3=ok. 0,5-1mA, to R2+R3= ok. 1,3V/(0,5-1)mA= ok. 1,3-2,6k, więc R2=470Ω, R3=560Ω i podkówka miedzy nimi 470Ω, co przy U=1,3V da regulację UbeT2= ok. 0,4-0,8V, umożliwiając regulację napięć Ube T3/T4 i ich prądu spoczynkowego.