Witam!
Postanowiłem na pisać gdzie ludzie na pewno wiedzą więcej ode mnie. Otóż mam taki amplituner jak w temacie i problemy zaczęły się jakiś czas tematu, mianowicie po dłuższym graniu przestawał grać. No dobra, były inne problemy na głowie - przestaliśmy sobie zawracać głowę, potem zauważyliśmy że jak wyłączymy korektor to gra dłużej, wręcz cały czas... ale do czasu gdzie nawet normalnie się wyłączał... Postanowiliśmy przesmarować pastę termoprzewodzącą (taką jak w pececie). Miał problemy z odpaleniem się, ale potem zaczął grać, ale z nadal takimi samymi objawami. Teraz się tak nie do końca uruchamia (amplituner ma charakterystyczne pyknięcie jakby od przycisku gdzie wszystko się zapala itd, następnie drugie oznaczające że się uruchomił i powinien działać, jakby przekazanie mocy). Teraz drugiego nie ma i nie gra, kompletnie nic. Siadła końcówka mocy, nasz zabieg mu jakoś zaszkodził?
Postanowiłem na pisać gdzie ludzie na pewno wiedzą więcej ode mnie. Otóż mam taki amplituner jak w temacie i problemy zaczęły się jakiś czas tematu, mianowicie po dłuższym graniu przestawał grać. No dobra, były inne problemy na głowie - przestaliśmy sobie zawracać głowę, potem zauważyliśmy że jak wyłączymy korektor to gra dłużej, wręcz cały czas... ale do czasu gdzie nawet normalnie się wyłączał... Postanowiliśmy przesmarować pastę termoprzewodzącą (taką jak w pececie). Miał problemy z odpaleniem się, ale potem zaczął grać, ale z nadal takimi samymi objawami. Teraz się tak nie do końca uruchamia (amplituner ma charakterystyczne pyknięcie jakby od przycisku gdzie wszystko się zapala itd, następnie drugie oznaczające że się uruchomił i powinien działać, jakby przekazanie mocy). Teraz drugiego nie ma i nie gra, kompletnie nic. Siadła końcówka mocy, nasz zabieg mu jakoś zaszkodził?