Trochę odgrzeje temat.
Dokładnie wczoraj uruchomiłem TORa w postaci przeglądarki.
1.Miało być anonimowo, a tym czasem odkryłem fakt iż przeglądarka tora wysyła sygnaturę w postaci wersji przeglądarki. Niby nic ale czy na pewno.
2.Gdyby sieć działa tak jak powinna powinienem widzieć w logach na swoim serwerze więcej niż 1 IP z którego ciągnięty są kontenty, a tym czasem było tylko 1 IP ! Czyżby TOR umierał ?
Sensem było by gdyby było przynajmniej z 10 IP ciągnących tą samą stronę, chyba logiczne.
3.Jakoś temu nie wierze do końca gdy wykłada się to na prostej sygnaturze.
Jak już Wszyscy zauważyli to nic innego jak proxy tyle, że to Ja wybieram przynajmniej adres, a nie jak w przypadku Tora nie ma gwarancji co do źródła bo co z tego że source jest do pobrania skoro nie wiem jak będzie trasowane i w tym sęk.
argumenty, że WikiLeaks tak pozyskuje materiały, czy jakieś tam strony z używkami działają zupełnie nie są wiarygodne. Wyobraźmy sobie, że mając nieograniczone możliwości w działaniu robi się fake po to aby Ci co chcą coś ukryć z tego korzystali, a tym czasem podają się na tacy. Może kiedyś na początku było inaczej, ale jeśli projekt był początkowo zlecony przez Marynarkę USA to śmierdzi z daleka.
Żeby coś takiego miało sens musiało by działać jak P2P, czyli każdy jest pośrednikiem dla każdego w 1/x części ciągnięcia. Baaaa nawet dokładnie tak że 1 fragment np. gif jest ciągnięty z kilku różnych IP i łączony u nas i nie potrzebna była by nawet żadna specjalna przeglądarka tylko wtyczka do dowolnej przeglądarki.
a może coś takiego istnieje, a ja tu odkrywam amerykę ?