Syma ma sterowanie na 2,4 GHz, a tam antena odbiornika ma kilka centymetrów.
Sposób jest słuszny, ale skuteczny raczej dla starszych częstotliwości analogowych, gdzie anteny mają ok. metra długości.
Symie niestety nic nie pomoże w poprawie zasięgu, poza wymianą całej elektroniki. Ma słabej czułości odbiornik, zintegrowany ze sterownikiem i marnej jakości nadajnik. Nie korzysta też z żadnych zaawansowanych systemów antyzakłóceniowych, jakie wykorzystuje się w systemach cyfrowych. Nie ma ani DSM/DSM2, ani HoTT, ani FASST, ani nawet odbiornika satelitarnego (satelitarny czyli dodatkowy - nie mylić z satelitami w kosmosie). Jeżeli ma coś nowoczesnego" to jakiś prosty mechanizm skakania po kanałach, wg algorytmu, uniemożliwiającego wykorzystanie innych nadajników i odbiorników niż te od producenta.
Zwyczajny nadajnik, cyfrowy tylko z nazwy, korzystający ze śmieciowego pasma 2,4 GHz. Jest to tylko oczko wyżej technicznie od zabawek chińskich na Civil Band 27 MHz. Dodatkowo nadajnik ma znacznie ograniczoną moc nadawczą.
Można wydłużyć antenę, ale to wiele nie pomoże. Co więcej taki model po prostu z większej odległości łatwiej zgubić, trudniej nim sterować i znacznie trudniej ocenić odległość od nas i wyjść poza zasięg - to zawsze katastrofa.
A bez warsztatu i przyrządów kalibracyjnych, wartych 10 razy tyle co Syma, nie zrobisz domowym sposobem lepiej niż zrobiła fabryka.
Dlatego to są zabawki, a nie modele i modelami RC z prawdziwego zdarzenia nie będą.
Swego czasu popularnością cieszyły się przeróbki tanich śmigłowców. I mimo modyfikacji wirników, zmiany zasilania, napędów na silniki BL, i wszelkich cudów - żaden z tych śmigłowców nie latał nawet w przybliżeniu tak dobrze jak bardziej zaawansowane modele. mimo wkładania nawet większych kosztów niż były warte.
Z dronami jest to samo. Co byś nie wymyślił, czego byś nie zrobił - to nadal będzie marnej jakości zabawka.
Z modelami fabrycznymi jest jeden kłopot. Jest to konfiguracja zamknięta, projektowana wg ustalonych założeń i zawsze z minimalnym zapasem.
Silniki są zawsze "w sam raz", akumulator spełnia wymagania tylko gdy jest nowy, silniki mogą pracować tylko tak długo jak daje radę akumulator fabryczny, bo mają słabe chłodzenie.
Czego byś nie ruszył, zawsze jest to kosztem innych parametrów.
acd101 napisał: Filmy cą całkiem ok, klatka z filmu byłaby dużo lepsza od tego zdjęcia.
Błogosławieni ci, co nie znają prawdy.
Kamera w Symie jest tak naprawdę fatalna. Obejrzyj sobie jak wyglądają filmy kręcone prawdziwymi kamerami HD. Choćby zwykłe GoPro.
Swego czasu też się zastanawiałem na kupnem takiego dronka, ale jak zobaczyłem filmy nimi kręcone, to odpuściłem. Szkoda nerwów i zmarnowanych ujęć. Pociągać to może kogoś, kto się nigdy nie zetkną z filmowaniem z powietrza.
Lepiej kupić drona bez kamery i kupić porządną kamerę dedykowaną do modeli.
Pozbawioną żelowania, zniekształceń obrazu i smużenia. Co prawda to już koszt bliski samemu dronowi. Ale warto.
A kamerka w Symie może co najwyżej rywalizować z kamerami internetowymi na USB.