"Nie do końca rozumiem dlaczego przy diodzie 10A bez uszkodzenia miałoby pójść na układy odwrotne napięcie."
Dlatego, że dioda, jak każdy element elektroniczny, nie jest idealna. Ma swoje napięcie przewodzenia, krzemowa zaczyna przewodzić przy ok. 0,6 -0,7 V. Przy wiekszym prądzie to napięcie rośnie nawet do ponad 1V. To, że na diodzie napisane 1 A nie znaczy, ze nie przepuści więcej. Popłynie przez nią i 10 A, tyle, ze ulegnie zniszczeniu. Bezpiecznik topikowy też nie jest idealny. To, że napisane jest na nim 5 A nie znaczy, że tylko 5 A przjdzie. Przy nagłym zwarciu przez chwile popłynie duzo wiecej prądu.
Kiedy dioda zostaje zniszczona w odpowiednich warunkach przestaje byc diodą, jej opór staje się bliski 0 Ω, czyli zachowuje sie jak kawałek drutu (zwarcie).
Dlatego jest na niej wtedy napięcie bliskie 0 V.
Natomiast na działajacej diodzie będzie wtedy ok. 1 V.
Oczywiście zanim dioda sie "zespawa" też przez chwile jest na niej 1 V. Ale zniszczenie i zwarcie diody następuje duzo szybciej, niż samo przepalenie bezpiecznika. A tu czas ma znaczenie.
W sumie na zabezpieczonych obwodach jest krótszy impuls ujemny (trwa tyle, ile potrzeba do trwałego zwarcia diody) niz gdy damy diodę o takim prądzie przewodzenia, który z danym bezpiezcnikiem jej nie zniszczy (wtedy impuls ujemny trwa tyle, ile trzeba na przepalenie bezpiecznika (znacznie dłuzszy).
Poza tym zabezpieczenie ze zwarciem diody pozwala łatwo odkryś, że nastapiła zmiana polaryzacji a nie np. padł tranzystor mocy.
Przecież nie codziennie bedziesz mylił kabelki i wymieniał bezpiecznik i diodę.