Witam.
Od jakiegoś czasu zbierałem się z decyzją o modernizacji komponentów dźwiękowych mojego PC. Od zawsze używałem zintegrowanych kart i byłem w miarę zadowolony. Przyszedł jednak czas na kolejny krok
Naczytałem się recenzji, testów, opinii, artykułów itp. i ostatecznie mój wybór padł na zestaw AIM SC808 + głośniki Edifier R2600. I po pierwszym odpaleniu sprzętu przyznam, że miałem mieszane uczucia... Głośniki wszędzie opisywane były jako mega basowe (na czym mi zależało) i faktycznie, można sąsiadom meble przesuwać ALE jedynie przy dość dużej głośności (ogólnie im głośniej tym głębszy i mocniejszy bas); przy niewielkiej głośności słychać zwykły beat, basem bym tego nie nazwał... Karta też wszędzie opisywana było jako high-endowa (taka budżetowa wersja znanych marek). Ogólnie dźwięk stał się zdecydowanie bardziej przestrzenny, precyzyjny, słychać niekiedy dźwięki, których wcześniej w znanych mi utworach nie słyszałem. I to jak najbardziej na plus. Tylko gdzie bas?
Wcześniej do komputera podpiętą miałem wieżę Sony kupioną 15 lat temu (albo i lepiej) za jakieś 1000 zł. Ma ona specjalny tryb Groove, który nawet przy minimalnej głośności (1-2 w skali 1-30) podbija bas na tyle mocno, że da się go poczuć. Przy głośności z jaką normalnie słucham muzyki (6-8) słyszę jak rezonuje szyba w drzwiach od pokoju ;] Wieża podpięta była do zwykłego zintegrowanego Realteka...
Próbowałem zabawy z różnego typu EQ. Zarówno tym w sterownikach karty, jak i w playerach czy nawet systemowymi EQ (znalezionymi w sieci). Próbowałem też bez EQ, a z wykorzystaniem narzędzi w sterownikach karty (typu Flex Bass II czy Xear Dynamic Bass). Wszystkie próby dawały efekt wzmacniania basu przy jednoczesnym osłabianiu reszty pasm. Przy czym efekt ten występuje tylko w momencie uderzenia basu, zaś gdy bas znika, efekt również mija. W rezultacie utwory "falują", bo z chwilą uderzenia basu niebasowe pasma ulegają osłabieniu/ściszeniu, zaś po przebrzmieniu basu, pasma te wracają do normy. Jest to szczególnie wyczuwalne w utworach z wokalem. Na wspomnianej wieży Sony efektu takiego nie było. Był wzmocniony bas, a raczej wszystkie pasma, z tym, że bas szczególnie się przebijał, był dość naturalny i ogólnie efekt był bardzo zadowalający.
Jest jakiś sposób, jak temu zaradzić??
Z góry dziękuję za pomoc.
______________________
PS. Nie wiem czy to problem hardware'owy czy software'owy. W razie potrzeby będę wdzięczny Modowi za przeniesienie wątku w odpowiednie miejsce.
Od jakiegoś czasu zbierałem się z decyzją o modernizacji komponentów dźwiękowych mojego PC. Od zawsze używałem zintegrowanych kart i byłem w miarę zadowolony. Przyszedł jednak czas na kolejny krok
Naczytałem się recenzji, testów, opinii, artykułów itp. i ostatecznie mój wybór padł na zestaw AIM SC808 + głośniki Edifier R2600. I po pierwszym odpaleniu sprzętu przyznam, że miałem mieszane uczucia... Głośniki wszędzie opisywane były jako mega basowe (na czym mi zależało) i faktycznie, można sąsiadom meble przesuwać ALE jedynie przy dość dużej głośności (ogólnie im głośniej tym głębszy i mocniejszy bas); przy niewielkiej głośności słychać zwykły beat, basem bym tego nie nazwał... Karta też wszędzie opisywana było jako high-endowa (taka budżetowa wersja znanych marek). Ogólnie dźwięk stał się zdecydowanie bardziej przestrzenny, precyzyjny, słychać niekiedy dźwięki, których wcześniej w znanych mi utworach nie słyszałem. I to jak najbardziej na plus. Tylko gdzie bas?
Wcześniej do komputera podpiętą miałem wieżę Sony kupioną 15 lat temu (albo i lepiej) za jakieś 1000 zł. Ma ona specjalny tryb Groove, który nawet przy minimalnej głośności (1-2 w skali 1-30) podbija bas na tyle mocno, że da się go poczuć. Przy głośności z jaką normalnie słucham muzyki (6-8) słyszę jak rezonuje szyba w drzwiach od pokoju ;] Wieża podpięta była do zwykłego zintegrowanego Realteka...
Próbowałem zabawy z różnego typu EQ. Zarówno tym w sterownikach karty, jak i w playerach czy nawet systemowymi EQ (znalezionymi w sieci). Próbowałem też bez EQ, a z wykorzystaniem narzędzi w sterownikach karty (typu Flex Bass II czy Xear Dynamic Bass). Wszystkie próby dawały efekt wzmacniania basu przy jednoczesnym osłabianiu reszty pasm. Przy czym efekt ten występuje tylko w momencie uderzenia basu, zaś gdy bas znika, efekt również mija. W rezultacie utwory "falują", bo z chwilą uderzenia basu niebasowe pasma ulegają osłabieniu/ściszeniu, zaś po przebrzmieniu basu, pasma te wracają do normy. Jest to szczególnie wyczuwalne w utworach z wokalem. Na wspomnianej wieży Sony efektu takiego nie było. Był wzmocniony bas, a raczej wszystkie pasma, z tym, że bas szczególnie się przebijał, był dość naturalny i ogólnie efekt był bardzo zadowalający.
Jest jakiś sposób, jak temu zaradzić??
Z góry dziękuję za pomoc.
______________________
PS. Nie wiem czy to problem hardware'owy czy software'owy. W razie potrzeby będę wdzięczny Modowi za przeniesienie wątku w odpowiednie miejsce.