Witam, jakiś czas temu wyjechałem z kraju na kilka miesięcy. Po powrocie zauważyłem, że ktoś podczas mojej nieobecności włączył zasilacz, który zasilał sterownik do ledów RGB, przez co zasilacz chodził na ''jałowych obrotach" przez kilka miesięcy. Obecnie zasilacz nie daje żadnego napięcia na wyjściu. Zacząłem od sprawdzenia transformatora: na wejściu ma 340V (co dziwne mogłem to poprawnie zmierzyć tylko w trybie prądu stałego, bo przy zmiennym pokazywało na przemian 0 i 340V-czy to przez wyższą częstotliwość prądu podawaną na trasformator?), na wyjściu 0V. Czy to jasno przesądza o tym, że transformator leci do kosza czy powinienem sprawdzić jeszcze jakieś układy, diody etc.? Próbowałem znaleźć taki transformator o mocy 150 czy 200VA, ale nie widzę nic takiego. Gdzie tego szukać?
Z góry dziękuję za pomoc i pozdrawiam
Z góry dziękuję za pomoc i pozdrawiam