Nie ma jakiejś sztywnej reguły. Z "wygrzewaniem" głośnika chodzi o to by "uginające" się elementy takie jak zawieszenie i resor nabrały docelowej elastyczności przez pracę. Słychać to jak z czasem głośnik wydobywa z siebie coraz głębszy, bardziej milszy dla ucha bas.
Głośnik w tym czasie ma mniejszą wytrzymałość mocową niż deklaruje producent, ze względu iż te ww elementy są sztywne co powoduje większy opór dla pracy membrany z cewką (cewka szybciej się grzeje). Tyle też bez przesady, ten parametr jest mierzony podając moc przez 24h więc w 5 minut nie ma szans spalić głośnika tą mocą, a nikt normalny tak głośno nie będzie słuchał parenaście godzin (tylko niech nikt mi nie wyjeżdża ze skutecznością głośnika i że to od niej zależy głośność, bo obojętnie jaka by ona nie była jeszcze nigdy nie słyszałem przetwornika któremu poda się 250W i gra cicho).
Ogólnie im podajesz większą moc tym głośnik szybciej się "rozciąga" ale nie ma też co przesadzać. Nigdy nie wierzyłem w mit w stylu by zaczynać używać głośnik z 1/5 deklarowanej wytrzymałości i powoli zwiększać przez te 50-60h. Od początku dawałem śmiało 70-80% a nawet sporo więcej i nigdy nic się nie stało (nie licząc alpierda lw800, ale to coś koło głośnika nigdy na półce nie leżało)- tylko z jedną uwagą nie katowałem nigdy głośnika dużą mocą przez kilka godzin, bo i nie miałem takiej potrzeby. Dyskotek nie robię, a zestawy dobieram tak by 1/3 czy nawet 1/4 mocy wystarczała mi do normalnego odsłuchu.
Jeszcze dopisze wytrzymałość mocowa podana przez producenta nie zawsze jest zgodna z prawdą, zresztą mierzona jest w określonych warunkach z określonym sygnałem, muzyka to już trochę inna bajka.
Starałem się napisać lakonicznie, zwięźle jest ale mam nadzieje, że i zrozumiale czego pewien do końca już nie jestem