Na 20 zakupionych w ciągu ostatnich dwóch lat dysków mechanicznych (głównie WD i Seagate) 2 przyszły od razu do zwrotu (martwe, przepracowana 1 godzina), 5 innych nie przeżyło dwóch lat (aczkolwiek tylko jeden uniemożliwiający odzysk jakichkolwiek danych).
Na około 200 zakupionych dysków SSD w ciągu trzech lat tylko dwa mi padły (dokładnie Transcend SSD370 128GB, w pierwszym tygodniu pracy, wyzerowane wszystkie dane oraz Adata SP550 - blokował się i znikał z systemu, było to widać od razu przy pierwszej instalacji OS).
Każdy ma swoje własne statystyki. Ja staram się kupować SSD na dobrych kontrolerach i porządnych kościach pamięci, może dlatego mam mało problemów. Jeśli chodzi o awaryjność - aktualnie produkowane dyski talerzowe mają bardzo kiepskie statystyki. SSD dużo lepsze. Jeśli chodzi o wydajność - nie ma co porównywać, każdy kto miał kiedykolwiek dysk SSD nie przesiądzie się na talerzówkę. Jeśli chodzi o odzyskiwalność danych w przypadku awarii urządzenia - tutaj niestety SSD przegrywa. Jednak kopie zapasowe wypada robić - tyle że to dotyczy każdego nośnika
Patrząc po dyskach, które wymieniam, rzadko która talerzówka jest w stanie dożyć 10000 godzin bez usterek eliminujących jej dalsze użycie (co nie znaczy, że takich nie ma). Odnoszę również nieodparte wrażenie, że czym nowsze dyski, tym szybciej padają.