Od kilku miesięcy bardzo intensywnie używałem pralki Miele W961 Gala. Po około 2 tygodniach od zakupu incydentalnie pralka po wykonaniu etapu prania nie przechodziła do płukania i wirowania, sygnalizując problem miganiem diody spulen (panel pralki jest w języku niemieckim). Po obniżeniu odpływu o około 40 cm problem znikł na 3 miesiące.
W ostatnich dniach problem powrócił. Silnik nie chce kręcić bębnem, a pralka sygnalizuje problem poprzez miganie diodą spulen. Sprawdziłem filtr, obniżyłem jeszcze bardziej odpływ, ale efektów brak. Po wyciągnięciu silnika zabrałem się za sprawdzanie szczotek węglowych. Wydaje mi się, że raczej dotykały rdzenia silnika (komutatora), ale ich długość wynosi tylko 16 mm (odległość od sprężynki do bliższej krawędzi). Czy jest sens kupować nowe szczotki, czy raczej taka długość powinna jeszcze wystarczyć? Jak sobie z tą sytuacją poradzić?
Edit:
W komentarzach (niestety w j. niemieckim) pod tym filmikiem udało mi się znaleźć interesujące mnie informacje:
https://www.youtube.com/watch?v=uhZf83CJzC4
Wynika z nich, że w moim przypadku niemal na pewno winna jest elektronika. Po odkręceniu trzech sporych śrub znajdujących się wokół drzwiczek przednia ściana pralki otworzyła się tak jak drzwi (okazała się być na zawiasach). U góry znalazłem prostokątną zieloną płytkę sterującą pralką, którą odpiąłem od kabli i wysunąłem z zatrzasków. Ślady widoczne na spodniej stronie tej płytki wskazują, że elementy o których wspomniano w komentarzach były już wymieniane (zaznaczyłem je fioletowymi obwódkami).
Zanim spróbuję wymienić je jeszcze raz, chciałbym zapytać jaki bezpiecznik wybrać. Z informacji które zebrałem wynika że prawdopodobnie powinien mieć on parametry: F 6,3A 250V, tylko że nie jestem tego pewien i zastanawiam się czy powinienem ryzykować. Nie jestem również pewien czy podczas lutowania mogę przyjąć że końce bezpiecznika są takie same.
W ostatnich dniach problem powrócił. Silnik nie chce kręcić bębnem, a pralka sygnalizuje problem poprzez miganie diodą spulen. Sprawdziłem filtr, obniżyłem jeszcze bardziej odpływ, ale efektów brak. Po wyciągnięciu silnika zabrałem się za sprawdzanie szczotek węglowych. Wydaje mi się, że raczej dotykały rdzenia silnika (komutatora), ale ich długość wynosi tylko 16 mm (odległość od sprężynki do bliższej krawędzi). Czy jest sens kupować nowe szczotki, czy raczej taka długość powinna jeszcze wystarczyć? Jak sobie z tą sytuacją poradzić?
Edit:
W komentarzach (niestety w j. niemieckim) pod tym filmikiem udało mi się znaleźć interesujące mnie informacje:
https://www.youtube.com/watch?v=uhZf83CJzC4
Wynika z nich, że w moim przypadku niemal na pewno winna jest elektronika. Po odkręceniu trzech sporych śrub znajdujących się wokół drzwiczek przednia ściana pralki otworzyła się tak jak drzwi (okazała się być na zawiasach). U góry znalazłem prostokątną zieloną płytkę sterującą pralką, którą odpiąłem od kabli i wysunąłem z zatrzasków. Ślady widoczne na spodniej stronie tej płytki wskazują, że elementy o których wspomniano w komentarzach były już wymieniane (zaznaczyłem je fioletowymi obwódkami).
Zanim spróbuję wymienić je jeszcze raz, chciałbym zapytać jaki bezpiecznik wybrać. Z informacji które zebrałem wynika że prawdopodobnie powinien mieć on parametry: F 6,3A 250V, tylko że nie jestem tego pewien i zastanawiam się czy powinienem ryzykować. Nie jestem również pewien czy podczas lutowania mogę przyjąć że końce bezpiecznika są takie same.