Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Mazda6 Mk1 2003 Diesel mzrcd - Uszczelka pod głowicą - zbyt dużo wątpliwości

12 Sie 2017 10:30 1014 4
  • Poziom 11  
    Witam wszystkich forumowiczów. Jestem jak dotąd szczęśliwym posiadaczem Mazdy 6 z 2003r. 3 tygodnie temu auto trafiło do "polecanego" warsztatu celem wymiany uszczelki pod głowicą gdyż wystąpiły 2 znane zapewne objawy typu wurzucanie płynu poprzez zawór chłodnicy i jeden (jeden!!) epizod polegający na podniesieniu się temperatury silnika w czerwone pole (jazda po tym nie była kontynuowana) Nie sądziłem, że zaczną się takie z tym problemy ale do rzeczy. Pan mechanik w dniu gdy auto do niego przyjechało od razu sugerował wymianę silnika gdyż (bez oględzin) stwierdził, że zapewne jest gorzej niż źle. Po 3 tygodniach całkowicie bezowocnego przebywania auta na warsztacie pan oznajmił, że to tyle trwa gdyż pan czeka na wypożyczenie z ASO jakiegoś specjalnego klucza, który ma tylko ASO, który to jest niezbędny do demontażu głowicy. Po miesiącu okazuje się, że diagnoza mechanika jest spójna z jego sugestią i według niego silnik jest przegrzany i jest jak to nazwał "trupem" (Auto przyjechało do warsztatu o własnych siłach bez żadnych strasznych objawów typu kopcenie, dymienie itp... Być może jestem przeczulony na mechaników ze względu na liczne niefajne przygody z takowymi w przeszłości ale w mojej ocenie pan ewidentnie kombinuje i nie jest to kombinowanie nacelowane w skuteczną naprawę. Zasugerował mi, że w silniku nie był wymieniany olej przez conajmniej 70 000km na co odparłęm, że 3 000 km temu był wymieniany olej wraz ze zdejmowaniem miski, czyszczeniem smoka oraz płukaniem całego układu (na co jest oczywiście faktura od sieci firmy, która raczej nie pozwoliła by sobie na wałek nie wykonania usługi) Temat oleju jakoś upadł. Sytuacja w tym momencie wygląda tak, że z prostej wydawało by się naprawy stworzył się problem pod tytułem rozebrane auto na warsztacie u mechanika, który chce rozbierać silnik na części pierwsze i wymieniać panewki, cylindry i sugeruje, że naprawa będzie kosztować co najmniej 6 000zł. Poradźcie proszę co zrobić w takiej sytuacji gdyż bliski jestem decyzji o zabraniu samochodu na lawetę do innego warsztatu bo nie wiem czemu nie podoba mi się i nie składa nic z tego co pan o tym aucie mówi. Na koniec zasugerował, że auto można sprzedać za 2000zł jako z uszkodzonym silnikiem i on chętnie pomoże w tej sprzedaży.
  • Poziom 37  
    A termostat sprawdził ?
    Dużo rozebrał ? Ja bym zabrał i wstawił gdzie indziej.
  • Poziom 11  
    Więcej będe wiedział gdy do niego pojadę. Zdjął z pewnością głowicę i wykręcił wtryski, które w jego mniemaniu wyglądają jak cyt. "wyrzygane i wyplute" (nigdy nie było z nimi problemów, chodziły bez zarzutów po regulacji do ostatniej chwili). Zdjął miskę olejową i spuścił wszystkie płyny.
  • Poziom 12  
    Na początku należało sprawdzić termostat i pompe płynu chłodniczego a nie od razu rozbierać silnik (chyba że mechanik to sprawdził). Ciekawe jaki to specjalny klucz potrzebował do rozbiórki tego silnika, bo nie przypominam sobie żeby taki był potrzebny. Z opisu wygląda że mechanik coś kombinuje, albo nie ma pojęcia o tym silniku.
  • Poziom 11  
    Właśnie gdy wspominał o tym, że samo odkręcenie głowicy się przedłuża ze względu na brak tego klucza to zapaliła mi się lampka i postanowiłem bliżej przyjrzeć się wykonywanej usłudze. Na obecną chwilę zastanawiam się nad zabraniem auta w takim stanie w jakim jest i wstawienie go do innego warsztatu celem weryfikacji po pierwsze rewelacji tego pana oraz dokończenia naprawy, którą panu zleciłem, a która jak widać go chyba przerosła.