No całkiem możliwe, ze takie cuda sie dzieją.
Problem polega na tym, że domyślnie podczas instalacji wine tworzy jakby własne środowisko, taki mini windows z kilkoma podstawowymi plikami (rejestr, jakies .ini i pare innych pierdół). Nie wiem, czy dobrze mi się wydaje, ale wyglaąda to tak jakby brakowało obsługi OpenGL (czy cokolwiek z GL :]).
I jest jeszcze taki myk, że część standardowych .dll z windy jest przepisana pod linuxa, żeby nie była konieczna emulacja hardware'u (no niby ten sam jest, ale jednak natywna biblioteka bedzie działać wydajniej), w takiej bibliotece emulowane jest tylko windowsowe API, aby mogly sie z nimi normalnie komunikować windziane programy. Zresztą cały wine działa na takiej zasadzie - nie jest stricte emulatorem (WINE - Wine Is Not an Emulator :] ), a jedynie "konwerterem" API linnuxa na windowsowe.
No ale wracajac do tego środowiska - takie minimalne środowisko pozwala na uruchamianie wielu prostszych programów, zresztą na upartego możesz do tego środowiska doinstalować więcej plików.
A takie środowisko tworzone jest po to, żeby umożliwoć uruchomienie windowsowych programów bez konieczności posiadania zainstalowanej windy.
Cały myk polega na tym, żeby teraz "powidzieć" wine'owi, że masz już zainstalowaną windę i chcesz korzystać z plików windy.
Trzeba to zrobić w pliku konfiguracyjnym, tam też możesz określić, które biblioteki mają być emulowane w pełnie, a które wykorzystywane w wersji linuxowej
Niestety więcej z konfiguracją nie pomogę, to co napisałem to pamiętam z dokumentacji, a to pare lat temu było.
Pamiętam, że na pewno ustawiłem wszystkie katalogi na winDOSową partycję i coś grzebałem z tymi bibliotekami.
I chyba nawet BASCOMa '51 uruchomiłem, ale były jakieś problemy z czcionkami (znaczy pracować się dało, ale się wyświetlały trochę nie tak jak trzeba)