Dzień dobry.
Wczoraj wieczorem po prostu pogasły mi światła i wyłączyły się urządzenia w salonie i w kuchni (dawniej od czasu do czasu mrugały tam światła, a żarówka w salonie przepala się średnio co 2-3 miesiące). Nie bardzo mam na chwilę obecną możliwość zawołać elektryka, bo przez dwa tygodnie muszę robić dwunastki w pracy a lodówkę czy zamrażarkę fajnie byłoby mieć...
Postaram się krótko opisać sytuację (załączam rękodzieło obrazujące rozkład pomieszczeń - może się przyda):
- bezpiecznik na klatce sprawny (jest prąd)
- bezpieczniki w przedpokoju OK,
- w puszce w sypialni niektóre kabelki mają prąd, niektóre nie - nie mam o tym purpurowego pojęcia, ale pewnie tak ma być,
- to samo w puszce w przedpokoju. Dodatkowo w tej puszce sporo kabli poizolowanych - jakby przedłużanych
Jest opcja, że się tylko przerwały jakieś kabelki w tej drugiej puszce czy trzeba od razu szukać w ścianach?
Proszę, ratujcie mój rozmrażający się bigos!
Wczoraj wieczorem po prostu pogasły mi światła i wyłączyły się urządzenia w salonie i w kuchni (dawniej od czasu do czasu mrugały tam światła, a żarówka w salonie przepala się średnio co 2-3 miesiące). Nie bardzo mam na chwilę obecną możliwość zawołać elektryka, bo przez dwa tygodnie muszę robić dwunastki w pracy a lodówkę czy zamrażarkę fajnie byłoby mieć...
- bezpiecznik na klatce sprawny (jest prąd)
- bezpieczniki w przedpokoju OK,
- w puszce w sypialni niektóre kabelki mają prąd, niektóre nie - nie mam o tym purpurowego pojęcia, ale pewnie tak ma być,
- to samo w puszce w przedpokoju. Dodatkowo w tej puszce sporo kabli poizolowanych - jakby przedłużanych
Jest opcja, że się tylko przerwały jakieś kabelki w tej drugiej puszce czy trzeba od razu szukać w ścianach?
Proszę, ratujcie mój rozmrażający się bigos!