Witam, pisze z pewnym problemem dotyczącym mojego skutera Rometa 717 w 2t mianowicie Skuter bezawaryjny przejeździłem nim już wiele tysięcy kilometrów i zawsze odpala z pierwszego kopa, aż tu nagle ostatnio pojechałem nim i zgasiłem, poszedłem robić swoje sprawy i przychodzę i tu moje ździwienie skuter nie odpala, pokopałem z 20 razy dalej nic, wpadłem na pomysł szybkiego wyciągnięcia gaźnika i sprawdzenia stanu drożności dysz, okazało się że są idealnie czyste, iskra była taka jak należy no ale jak go zamontowałem po 30 minutach to jakoś za 15 razem skuter odpalił i chodził już normalnie i dynamika została ta sama, no dobra mówię może jakaś woda w paliwie była lub jakiś paproch którego nie zauważyłem ale wczoraj znów miałem problem z odpaleniem ale jak już odpalił i dojechałem tam gdzie chciałem to znów problem nie mogłem odpalić 20-30 kopów i znów normalnie, dziś umyłem bardzo porządnie gaźnik, przedmuchałem dysze i uszczelniłem cały gaźnik, kopie 20 razy i raz zagadał ale zgasł później kolejne 20 razy i już nic nie wiem co to może być za przyczyna, takie coś mi się zdarzyło 2 dni temu po zgaszeniu silnika, podejrzana cześc przeze mnie to zawór membranowy, prosiłbym o jakieś nakierowanie gdyż nie mam garażu i skuter stoi na parkingu pod chmurką wiec mi sie mało uśmiecha grzebanie przy nim
A zapomniałem dodać że lekki spadek mocy ale bardzo malutki i większe mokre osady na tłumiku, nigdy aż tyle paliwa i oleju aż tak dużo nie wylatywało, może nie dużo ale widać że o wiele więcej w tym okresie.
A zapomniałem dodać że lekki spadek mocy ale bardzo malutki i większe mokre osady na tłumiku, nigdy aż tyle paliwa i oleju aż tak dużo nie wylatywało, może nie dużo ale widać że o wiele więcej w tym okresie.