Witam.
Opiszę problem z autem od początku.
W aucie był przed zimą uwalony termostat.
Mechanik wymienił na nowy oryginalny.
W zbiorniczku jednak była jakaś mazia.
Za czas jakiś okazało się że kontrolka od płynu się świeci.
Poziom plynu poniżej minimum.
Płynu dodałem jednak taki glut w zbiorniku wypłynął na górę.
Następnie spuściłem płyn jednak za dużo go nie zleciało.
Przelałem destylowaną wodą i napelnilem układ.
Po jakimś czasie wyciek spod obudowy termostatu. Mechanik przykręcił obudowę wkrętami do metalu. Wyglądały jak farmery. Masakra. Wkręt się odkręcił i płyn zleciał.
Wymieniłem wkręty na śruby m6.
Znowu płyn zleciał. Prawdopodobnie za słabo przykrecilem, bo tak to zimą pod blokiem i po ciemku się robi.
Dzisiaj wlałem nowy płyn, dokrecilem obudowę i wcześniej poprawiłem umiejscowienie termostatu bo chyba był źle założony.
Po zalaniu chciałem odpowietrzyć układ.
Temp doszła do 90st, przełączyłem na ciepłe powietrze i trochę pojeździłem.
Temp trzymala się na 90 a z nawiewu cały czas zimne powietrze leciało. Węże były wszystkie gorące, ten do nagrzewnicy również. Powrót od nagrzewnicy chłodny.
Odkręcam korek i poziom płynu równo z gwintem i bulgocze czyli wrze.
Zgasiłem auto i poziom nagle spadł. A po chwili kałuża pod autem. I skad? Zbiorniczek się rozszczelnia jak zaczyna wrzeć? I czemu wrze? Czyżby coś z pompą wody?
Wentylator się nie załączył, ani kontrolka temp nie zaświeciła się.
Czy coś robię źle?
Opiszę problem z autem od początku.
W aucie był przed zimą uwalony termostat.
Mechanik wymienił na nowy oryginalny.
W zbiorniczku jednak była jakaś mazia.
Za czas jakiś okazało się że kontrolka od płynu się świeci.
Poziom plynu poniżej minimum.
Płynu dodałem jednak taki glut w zbiorniku wypłynął na górę.
Następnie spuściłem płyn jednak za dużo go nie zleciało.
Przelałem destylowaną wodą i napelnilem układ.
Po jakimś czasie wyciek spod obudowy termostatu. Mechanik przykręcił obudowę wkrętami do metalu. Wyglądały jak farmery. Masakra. Wkręt się odkręcił i płyn zleciał.
Wymieniłem wkręty na śruby m6.
Znowu płyn zleciał. Prawdopodobnie za słabo przykrecilem, bo tak to zimą pod blokiem i po ciemku się robi.
Dzisiaj wlałem nowy płyn, dokrecilem obudowę i wcześniej poprawiłem umiejscowienie termostatu bo chyba był źle założony.
Po zalaniu chciałem odpowietrzyć układ.
Temp doszła do 90st, przełączyłem na ciepłe powietrze i trochę pojeździłem.
Temp trzymala się na 90 a z nawiewu cały czas zimne powietrze leciało. Węże były wszystkie gorące, ten do nagrzewnicy również. Powrót od nagrzewnicy chłodny.
Odkręcam korek i poziom płynu równo z gwintem i bulgocze czyli wrze.
Zgasiłem auto i poziom nagle spadł. A po chwili kałuża pod autem. I skad? Zbiorniczek się rozszczelnia jak zaczyna wrzeć? I czemu wrze? Czyżby coś z pompą wody?
Wentylator się nie załączył, ani kontrolka temp nie zaświeciła się.
Czy coś robię źle?