Powerbank XTorm AL390. PCB oznaczenia AC-18K_EU. Ciekawy sprzęt gdyż posiada dwa wyjścia 5V 2.4A oraz przetwornicę 230V o mocy do 65W.
Objaw - przetwornica 230V pracuje non-stop aż do wyładowania akumulatora. Przełącznik on-off (suwak) nie reaguje, normalnie powinna być załączana suwakiem dopiero po uruchomieniu powerbanka przyciskiem. Reszta powerbanka (część od 5V) działa poprawnie - włącza się i wyłącza na przytrzymanie przycisku, funkcje typu autowyłączanie i pokazanie stanu akumulatora również.
Diagnoza - po rozebraniu zauważony uszkodzony (spalony) element - na foto już wylutowany. Obok drugi identyczny, oznaczenia zdrapane, oznaczenia na PCB Q1 i Q7.
Wylutowany element był zwarty, po usunięciu powerbank zachowuje się poprawnie - włącza się przytrzymaniem przycisku, przetwornicę 230v można uruchomić dopiero po włączeniu powerbanku. Element usunięty wykazuje zwarcie we wszystkich kierunkach - co po pomiarach zachowania układu pasuje idealnie do objawów.
Oba elementy (pozostały sprawny jak i wylutowany) są w obudowie SOP-8 (wizualnie jak epromy 24xx). Z pomiarów wynika że nogi:
1-3: tu dociera zasilanie od strony akumulatora (circa 12v)
5-8: wyjście prądu w kierunku zasilania przetwornicy 230v. Po pojawieniu się tu +12v przetwornica się załącza
4: Sterowanie elementem. 0V - przewodzi (12V na 5-8), 12V - nie przewodzi (0V na 5-8)
Pytanie brzmi co to może być za element. Niestety z moją wiedzą "Q" to "prawdopodobnie tranzystor"
Ewidentnie dwa pracowały w parze (nogi połączone, w tym 4 do sterowania) co zapewne miało zwiększyć możliwości prądowe. Przetwornica 230v ma rzekomo możliwość obciążenia do 65w, co daje pewne sugestie co do kwestii prądowych (5A/sztuka?). Na pewno grzały się gdyż zamontowany jest w środku wentylator (w wcięciu widocznym w płytce), co jest całkiem zabawne mając na uwadze brak kratek wentylacyjnych i akumulatory od razu za wentylatorem.
Od biedy mogę oba zastąpić zwykłym przełącznikiem zamontowanym z boku obudowy, jednak wolałbym naprawić oryginalne rozwiązanie.
Objaw - przetwornica 230V pracuje non-stop aż do wyładowania akumulatora. Przełącznik on-off (suwak) nie reaguje, normalnie powinna być załączana suwakiem dopiero po uruchomieniu powerbanka przyciskiem. Reszta powerbanka (część od 5V) działa poprawnie - włącza się i wyłącza na przytrzymanie przycisku, funkcje typu autowyłączanie i pokazanie stanu akumulatora również.
Diagnoza - po rozebraniu zauważony uszkodzony (spalony) element - na foto już wylutowany. Obok drugi identyczny, oznaczenia zdrapane, oznaczenia na PCB Q1 i Q7.
Wylutowany element był zwarty, po usunięciu powerbank zachowuje się poprawnie - włącza się przytrzymaniem przycisku, przetwornicę 230v można uruchomić dopiero po włączeniu powerbanku. Element usunięty wykazuje zwarcie we wszystkich kierunkach - co po pomiarach zachowania układu pasuje idealnie do objawów.
Oba elementy (pozostały sprawny jak i wylutowany) są w obudowie SOP-8 (wizualnie jak epromy 24xx). Z pomiarów wynika że nogi:
1-3: tu dociera zasilanie od strony akumulatora (circa 12v)
5-8: wyjście prądu w kierunku zasilania przetwornicy 230v. Po pojawieniu się tu +12v przetwornica się załącza
4: Sterowanie elementem. 0V - przewodzi (12V na 5-8), 12V - nie przewodzi (0V na 5-8)
Pytanie brzmi co to może być za element. Niestety z moją wiedzą "Q" to "prawdopodobnie tranzystor"
Ewidentnie dwa pracowały w parze (nogi połączone, w tym 4 do sterowania) co zapewne miało zwiększyć możliwości prądowe. Przetwornica 230v ma rzekomo możliwość obciążenia do 65w, co daje pewne sugestie co do kwestii prądowych (5A/sztuka?). Na pewno grzały się gdyż zamontowany jest w środku wentylator (w wcięciu widocznym w płytce), co jest całkiem zabawne mając na uwadze brak kratek wentylacyjnych i akumulatory od razu za wentylatorem.
Od biedy mogę oba zastąpić zwykłym przełącznikiem zamontowanym z boku obudowy, jednak wolałbym naprawić oryginalne rozwiązanie.