Witam.
Jestem laikiem w temacie, a w necie nie znalazłem odpowiedzi na moje problemy.
Mam bardzo nietypowy problem z Asusem GL552. Ma już prawie 5 lat i tuż po minięciu gwarancji zaczął się problem z uruchamianiem. Laptop uruchamia się niekiedy po jednym przyciśnięciu przycisku power, ale najczęściej udaje się go uruchomić po wykonaniu następujących czynności: podłączona bateria, podłączony zasilacz klikanie w przycisk power jednocześnie z dowolnymi innymi klawiszami na klawiaturze. Niekiedy wystarczy parę kliknięć innym razem zabawa na kilkanaście minut (najdłuższy czas do uruchomienia to 2 godziny zabawy). Zauważyłem że im dłużej laptop jest podłączony do zasilacza to szybciej reaguje na przyciski.
Po podłączeniu zasilacza pomarańczowa lampka oznaczająca ładowanie pali się ciągle bez migania. Po wciśnięciu przycisku power laptop jest cichy, nie startuje dysk ani wentylatory, lampki dysku i podświetlenia klawiatury są zgaszone. Laptop był już 2 razy w miejscowym serwisie, czyszczono styki pamięci, klawiatury itd. wgrano ponownie BIOS. Po każdej wizycie przez parę dni laptop startował po ciśnięciu przycisku power i nawet tylko na baterii, aby po kilku uruchomieniach wrócić do "starych nawyków". Po drugiej wizycie serwis stwierdził że wina leży po stronie zabrudzonej płyty głównej z powodu dymu tytoniowego. Zaniosłem nie reagujący sprzęt do znajomego bawiącego się laptopami. Rozkręcił cały laptop sprawdził czy płyta jest czymkolwiek zanieczyszczona (nie była i nie znalazł nic co mogłoby by być uwalone) czy nie dzieje się coś z sekcją zasilania ( jest wszystko ok - nawet zasilacz nie sieje mocno harmonicznymi) posprawdzał wszelkie możliwe styki (i ponownie przeczyścił). Wymienił pastę na procesorze i karcie. Skręcił wszytko porządnie (bo z serwisu wrócił bez kilku śrubek). Laptop ożył i uruchamiał od pierwszego kliknięcia przez kilka dni. Od tygodnia znowu można go uruchomić tylko po odczekaniu na zasilaczu i dłuższym klikaniu.
Są jeszcze dwie sprawy na które nie znalazłem odpowiedzi (zadzwoniłem do Asusa i oni też nie znają angry.gif ): Jak laptop jest uśpiony i nie mogę go uruchomić, robię restart prądowy. Odłączam zasilacz, wyjmuję baterię, przyciskam przycisk power przez około minutę, powtarzam to kilka razy. Wkładam baterię, podłączam zasilanie i po kilku - kilkunastu minutach udaje mi się uruchomić laptop. Najlepsze, że system nie startuje od zera, a wychodzi z uśpienia z wszystkimi uruchomionymi programami. Może to ktoś wyjaśnić jakim cudem bez żadnego zasilania nie następuje restart systemu? Na stacjonarce jak przy uśpieniu odłączam zasilanie to potem system startuje od zera. Drugim dziwnym aspektem był fakt że po wyjęciu na parę minut baterii cmos, bios dalej pamiętał datę.
Może ktoś już miał takie przypadki ze swoim laptopem i doradzi gdzie szukać przyczyny? Serwis Asusa odpada bo laptop pracuje codziennie na chlebek i póki jakoś żyje nie mogę się go pozbyć na dłużej niż parę dni.
Jestem laikiem w temacie, a w necie nie znalazłem odpowiedzi na moje problemy.
Mam bardzo nietypowy problem z Asusem GL552. Ma już prawie 5 lat i tuż po minięciu gwarancji zaczął się problem z uruchamianiem. Laptop uruchamia się niekiedy po jednym przyciśnięciu przycisku power, ale najczęściej udaje się go uruchomić po wykonaniu następujących czynności: podłączona bateria, podłączony zasilacz klikanie w przycisk power jednocześnie z dowolnymi innymi klawiszami na klawiaturze. Niekiedy wystarczy parę kliknięć innym razem zabawa na kilkanaście minut (najdłuższy czas do uruchomienia to 2 godziny zabawy). Zauważyłem że im dłużej laptop jest podłączony do zasilacza to szybciej reaguje na przyciski.
Po podłączeniu zasilacza pomarańczowa lampka oznaczająca ładowanie pali się ciągle bez migania. Po wciśnięciu przycisku power laptop jest cichy, nie startuje dysk ani wentylatory, lampki dysku i podświetlenia klawiatury są zgaszone. Laptop był już 2 razy w miejscowym serwisie, czyszczono styki pamięci, klawiatury itd. wgrano ponownie BIOS. Po każdej wizycie przez parę dni laptop startował po ciśnięciu przycisku power i nawet tylko na baterii, aby po kilku uruchomieniach wrócić do "starych nawyków". Po drugiej wizycie serwis stwierdził że wina leży po stronie zabrudzonej płyty głównej z powodu dymu tytoniowego. Zaniosłem nie reagujący sprzęt do znajomego bawiącego się laptopami. Rozkręcił cały laptop sprawdził czy płyta jest czymkolwiek zanieczyszczona (nie była i nie znalazł nic co mogłoby by być uwalone) czy nie dzieje się coś z sekcją zasilania ( jest wszystko ok - nawet zasilacz nie sieje mocno harmonicznymi) posprawdzał wszelkie możliwe styki (i ponownie przeczyścił). Wymienił pastę na procesorze i karcie. Skręcił wszytko porządnie (bo z serwisu wrócił bez kilku śrubek). Laptop ożył i uruchamiał od pierwszego kliknięcia przez kilka dni. Od tygodnia znowu można go uruchomić tylko po odczekaniu na zasilaczu i dłuższym klikaniu.
Są jeszcze dwie sprawy na które nie znalazłem odpowiedzi (zadzwoniłem do Asusa i oni też nie znają angry.gif ): Jak laptop jest uśpiony i nie mogę go uruchomić, robię restart prądowy. Odłączam zasilacz, wyjmuję baterię, przyciskam przycisk power przez około minutę, powtarzam to kilka razy. Wkładam baterię, podłączam zasilanie i po kilku - kilkunastu minutach udaje mi się uruchomić laptop. Najlepsze, że system nie startuje od zera, a wychodzi z uśpienia z wszystkimi uruchomionymi programami. Może to ktoś wyjaśnić jakim cudem bez żadnego zasilania nie następuje restart systemu? Na stacjonarce jak przy uśpieniu odłączam zasilanie to potem system startuje od zera. Drugim dziwnym aspektem był fakt że po wyjęciu na parę minut baterii cmos, bios dalej pamiętał datę.
Może ktoś już miał takie przypadki ze swoim laptopem i doradzi gdzie szukać przyczyny? Serwis Asusa odpada bo laptop pracuje codziennie na chlebek i póki jakoś żyje nie mogę się go pozbyć na dłużej niż parę dni.