Witam,
Jeśli temat założyłem w nieodpowiednim dziale, proszę o przeniesienia.
Zakupiłem poprzez Allegro pad do gier, jednak po kilku dniach użytkowania zdecydowałem się na odstąpienie od umowy. Jeszcze zanim go odesłałem, otrzymałem od sprzedawcy informację, że jeśli opakowanie będzie uszkodzone, to potrąci mi on kwotę zwrotu argumentując to obniżeniem wartości towaru. Sęk w tym, że opakowaniem był plastikowy blister i aby skorzystać z produktu nie było innego wyjścia jak ów blister przeciąć, a więc z automatu powodowało to uszkodzenie.
Gdy produkt dotarł już do sprzedawcy, otrzymałem od niego wiadomość, że (zgodnie z wcześniejszym ostrzeżeniem) dokona on w stosownym czasie pomniejszonego zwrotu na moje konto.
Na moje pytanie, co spowodowało obniżenie wartości, uzyskałem ponowną odpowiedź o uszkodzonym blistrze oraz (i tu cytat) "nawet niechcialo się go panu wyczyscic bo było poprzyklejane jakies jedzenie".
Zszokowało mnie to, bowiem produkt w żaden sposób nie był zanieczyszczony. Podejrzewam, że sprzedawca dodał ten tekst, aby bardziej unaocznić mi swoją stratną pozycję. W każdym razie tutaj jest to sytuacja słowo przeciwko słowu.
Generalnie otrzymałem zwrot w wysokości 50 zł za produkt, który kosztował mnie prawie 100 zł.
Jeśli dobrze odczytuję ustawę, obniżenie wartości rzeczy z winy kupującego nie może wynikać z uszkodzonego opakowania, a jedynie z niewłaściwego korzystania produktu, co nie miało oczywiście miejsca. Jak miałem go przetestować, nie przecinając blistru? To raz. A dwa - czy "poprzyklejane jakieś jedzenie" może spowodować obniżenie wartości o połowę? Sprzedający w korespondencji nie miał żadnych zastrzeżeń pod względem sprawności technicznej produktu. Skoro dopatrzył się on jakichś zanieczyszczeń (co jest dla mnie kłamstwem), raczej nie było to nic wielkiego patrząc na styl w jakim to opisał. Cena nowego samochodu w salonie raczej nie będzie obniżona tylko dlatego, że auto jest zakurzone...
W oficjalnej dyskusji z Allegro, mimo że opisałem sprawę najbardziej szczegółowo jak się da, dołączając przy tym screeny z korespondencji mailowej, serwis umywa ręce stwierdzając, że ma do czynienia z przeciwstawnymi stanowiskami i nie jest w stanie wydać "werdyktu".
Co mam w takiej sytuacji zrobić?
Jeśli temat założyłem w nieodpowiednim dziale, proszę o przeniesienia.
Zakupiłem poprzez Allegro pad do gier, jednak po kilku dniach użytkowania zdecydowałem się na odstąpienie od umowy. Jeszcze zanim go odesłałem, otrzymałem od sprzedawcy informację, że jeśli opakowanie będzie uszkodzone, to potrąci mi on kwotę zwrotu argumentując to obniżeniem wartości towaru. Sęk w tym, że opakowaniem był plastikowy blister i aby skorzystać z produktu nie było innego wyjścia jak ów blister przeciąć, a więc z automatu powodowało to uszkodzenie.
Gdy produkt dotarł już do sprzedawcy, otrzymałem od niego wiadomość, że (zgodnie z wcześniejszym ostrzeżeniem) dokona on w stosownym czasie pomniejszonego zwrotu na moje konto.
Na moje pytanie, co spowodowało obniżenie wartości, uzyskałem ponowną odpowiedź o uszkodzonym blistrze oraz (i tu cytat) "nawet niechcialo się go panu wyczyscic bo było poprzyklejane jakies jedzenie".
Zszokowało mnie to, bowiem produkt w żaden sposób nie był zanieczyszczony. Podejrzewam, że sprzedawca dodał ten tekst, aby bardziej unaocznić mi swoją stratną pozycję. W każdym razie tutaj jest to sytuacja słowo przeciwko słowu.
Generalnie otrzymałem zwrot w wysokości 50 zł za produkt, który kosztował mnie prawie 100 zł.
Jeśli dobrze odczytuję ustawę, obniżenie wartości rzeczy z winy kupującego nie może wynikać z uszkodzonego opakowania, a jedynie z niewłaściwego korzystania produktu, co nie miało oczywiście miejsca. Jak miałem go przetestować, nie przecinając blistru? To raz. A dwa - czy "poprzyklejane jakieś jedzenie" może spowodować obniżenie wartości o połowę? Sprzedający w korespondencji nie miał żadnych zastrzeżeń pod względem sprawności technicznej produktu. Skoro dopatrzył się on jakichś zanieczyszczeń (co jest dla mnie kłamstwem), raczej nie było to nic wielkiego patrząc na styl w jakim to opisał. Cena nowego samochodu w salonie raczej nie będzie obniżona tylko dlatego, że auto jest zakurzone...
W oficjalnej dyskusji z Allegro, mimo że opisałem sprawę najbardziej szczegółowo jak się da, dołączając przy tym screeny z korespondencji mailowej, serwis umywa ręce stwierdzając, że ma do czynienia z przeciwstawnymi stanowiskami i nie jest w stanie wydać "werdyktu".
Co mam w takiej sytuacji zrobić?