Cześć!
Buduję wzmacniacz lampowy ale problemem nie jest układ samego wzmacniacza ale jego sterowanie.
Piszę z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemu, którym jest stuk czy też trzask powstający przy przełączaniu wejścia wzmacniacza na pracę bezpośrednią albo poprzez korektor barwy.
Stuk/trzask jest szczególnie słyszalny przy włączaniu z korektora. Pewnie dlatego, że załączanie styków przekaźnika trwa dłużej niż zwalnianie.
Poniżej zamieszczam schemat połączeń i opis.
Przekaźnik TONE/DIRECT realizuje główne zadanie.
Przekaźnik IN/GND ma wyciszać sygnały płynące do wzmacniacza, tak aby po włączeniu wzmacniacza gdy lampy nie są jeszcze dostatecznie rozgrzane i gdy powoli narasta napięcie zasilające (to realizuje filtr w zasilaczu), nie było słychać zniekształceń. Po wyłączeniu zasilania, ma on zewrzeć wejście do masy aby nastąpiła cisza, a nie praca jeszcze na naładowanych kondensatorach zasilacza.
Przekaźnik TONE/DIRECT powinien wykonać swoją pracę z małym opóźnieniem (0,2-0,4 sek), tak by w tym czasie przekaźnik IN/GND zdążył na moment zewrzeć wejście wzmacniacza do masy. W ten sposób chciałbym uniknąć stuku.
Przy wyłączaniu korektora (przejściu w tryb bezpośredni) układ może działać natychmiastowo. Oczywiście ideałem byłoby gdyby wtedy także wyciszał chwilowo wejście wzmacniacza aby uniknąć stuku ale tak jak pisałem wyżej, stuk w membranach jest mniej dokuczliwy przy wyłączaniu korektora.
Domyślam się, że mógłbym rozwiązać to na np na trzech 555 ale wydaje mi się to niezbyt dobrym pomysłem i układ mógłby być niestabilny. Może ma ktoś pomysł jak to ogarnąć prostym sposobem? Może jakieś przerzutniki, bramki? Procek nie wchodzi w grę bo to raczej przerost formy...
Z góry dziękuję za zaangażowanie w sprawę.
Buduję wzmacniacz lampowy ale problemem nie jest układ samego wzmacniacza ale jego sterowanie.
Piszę z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemu, którym jest stuk czy też trzask powstający przy przełączaniu wejścia wzmacniacza na pracę bezpośrednią albo poprzez korektor barwy.
Stuk/trzask jest szczególnie słyszalny przy włączaniu z korektora. Pewnie dlatego, że załączanie styków przekaźnika trwa dłużej niż zwalnianie.
Poniżej zamieszczam schemat połączeń i opis.
Przekaźnik TONE/DIRECT realizuje główne zadanie.
Przekaźnik IN/GND ma wyciszać sygnały płynące do wzmacniacza, tak aby po włączeniu wzmacniacza gdy lampy nie są jeszcze dostatecznie rozgrzane i gdy powoli narasta napięcie zasilające (to realizuje filtr w zasilaczu), nie było słychać zniekształceń. Po wyłączeniu zasilania, ma on zewrzeć wejście do masy aby nastąpiła cisza, a nie praca jeszcze na naładowanych kondensatorach zasilacza.
Przekaźnik TONE/DIRECT powinien wykonać swoją pracę z małym opóźnieniem (0,2-0,4 sek), tak by w tym czasie przekaźnik IN/GND zdążył na moment zewrzeć wejście wzmacniacza do masy. W ten sposób chciałbym uniknąć stuku.
Przy wyłączaniu korektora (przejściu w tryb bezpośredni) układ może działać natychmiastowo. Oczywiście ideałem byłoby gdyby wtedy także wyciszał chwilowo wejście wzmacniacza aby uniknąć stuku ale tak jak pisałem wyżej, stuk w membranach jest mniej dokuczliwy przy wyłączaniu korektora.
Domyślam się, że mógłbym rozwiązać to na np na trzech 555 ale wydaje mi się to niezbyt dobrym pomysłem i układ mógłby być niestabilny. Może ma ktoś pomysł jak to ogarnąć prostym sposobem? Może jakieś przerzutniki, bramki? Procek nie wchodzi w grę bo to raczej przerost formy...
Z góry dziękuję za zaangażowanie w sprawę.