Witam, posiadam piłarkę nac sps 01-45. Nabyłem ją od dziadka, była uszkodzona, wymieniłem co trzeba, do grudnia chodziła wyśmienicie. Nagle z dnia na dzień (dzień przedtem było wszystko w porządku) zaczęła wariować. Ścinałem drzewo w lesie na opał, pierwszym problemem jaki się pojawił było delikatne wolne spadanie z wysokich obrotów po dodaniu gazu po skończeniu cięcia (klocka). Nie było to dla mnie uciążliwe, więc zignorowałem ten fakt. Następne było to, że silnikowi zaczęło brakować mocy stopniowo tracił siłę, żeby ciąć, później nawet na pełnej mocy silnika nie miał siły ciąć. Piła nadal cięła, ale nie taką wydajnością, jak powinna. Łańcuch się klinował (łańcuch ostry, prowadnica nowa). Później już zaczęły się jaja kompletne, po dwóch dniach odpala o 1 strzała na ssaniu i na ssaniu pracuje. Wyłączyłem ssanie, ok, silnik pracuje. Spróbowałem przeciąć klocka o średnicy około 20 cm, dało radę do połowy, dalej zaczęła wchodzić sama na wysokie obroty, później zeszła z obrotów, zaczęła falować. Chciałem spróbować wyregulować gaźnik, lecz można sobie kręcić l i h dowolnie, nawet wykręciłem całkiem, nic nie reagowało na regulację, powinno już zalewać silnik, a tu nic. Co sprawdziłem? Uszczelniacze nie wskazują jakichkolwiek uszkodzeń, nie są mokre od mieszanki itp. Oczywiście to nie musi być prawda, że nie są walnięte. Odpowietrznik zbiornika paliwa jest drożny. Wężyk paliwa oraz filtr paliwa są w porządku, cylinder nie odkręcił się od karterów. Kartery są porządnie skręcone. Wymieniłem uszczelkę między kolektorem gaźnika a cylinderem, nawet sam kolektor wymieniłem. Przewód impulsowy rowniez dałem nowy.Gaźnik niemożliwe, żeby był ul zepsuty, bo wymieniłem go, jak dostałem piłę od kumpla. Nie wiem, co może być jeszcze przyczyną, że tak silnik zaczął wariować z dnia na dzień. Proszę o pomoc.