Cześć.
Mam problem z lodówką Samsung RS7667FHCSP/EF. Mam strasznej jakości sieć elektryczną (latem PGE musi obniżać napięcie, zimą podnosić). Ostatnimi czasy 3 dni pod rząd ''wyłączała się'' jedna faza pod którą podłączona byłą lodówka. Piszę ''wyłączała się'' ponieważ zauważyłem choćby po wyświetlaczu piekarnika, że nie do końca się wyłączała, a jedynie wyłączały się urządzenia z powodu zbyt niskiego napięcia na niej.
Sąsiedzi zgłaszali do PGE awarie z powodu braku jednej z faz. PGE każdorazowo odnotowywało awarię i wysyłało Ekipę do naprawy problemu (kończyło się całkowitym wyłączeniem prądu i powrotem wszystkiego do normy). Pech chciał, że trzeciego dnia, po ''naprawie PGE'' elektronika lodówki wysiadła. Wyświetlacz całkowicie przestał działać, jakieś kółko od dozownika lodu wciąż się kręci, brak jakiejkolwiek regulacji, całe szczęście agregat chodzi i jak ''widzę'' pilnuje fabrycznych ustawień lodówki i zamrażarki.
Zaznaczę, wcześniej brak jakichkolwiek problemów z lodówką/zamrażarką/kostkarką. Myślałem, że doszło do przepięcia i padła elektronika. Zadzwoniłem po serwis, gdyż kompresor jeszcze na gwarancji (pozostało 2 lata z 10). Pan Serwisant dziś w końcu dotarł, zdjął zaślepkę zawiasu zamrażarki (i przewodów tam się mieszczących), zaczął ciągnąć za przewody, aż jeden został przerwany/był uszkodzony? Do przerwania przewodu nastąpiło wewnątrz drzwi zamrażarki.
Diagnoza: wymiana drzwi zamrażarki (jeśli w ogóle są dostępne do tego modelu). Usłyszałem jedynie, że musiał być to zbieg okoliczności, że przewód uległ uszkodzeniu w momencie problemów z siecią (zaznaczam, nikt w czasie wyłączenia fazy/zbyt niskiego napięcia, a naprawą, ani momentu zauważenia problemy nie ruszał lodówki). Bardzo mi to nie pasuje. Gdyby przewód został przerwany/uszkodzony po zewnętrznej stronie drzwi, nie powinno być problemu (jeśli on jest rzeczywistym winowajcom). Szybkie lutowanie i po problemie. Problem polega w tym, że nie jestem w stanie nawet tego sprawdzić, ponieważ przewód został przerwany wewnątrz drzwi. Z tego co się orientowałem i czytałem w innych tematach na forum, drzwi są ''nie rozbieralne''. Sam Serwisant stwierdził, że jeśli chcę próbować, to muszę zniszczyć (mniej lub bardziej) obudowę zewnętrzną bądź wewnętrzną i izolację. Na ten moment, biorąc pod uwagę co stwierdził Serwisant, nie będę mógł dochodzić roszczeń od PGE. Chciałby się upewnić, czy rzeczywiście problem stanowił przewód i wielki jak dla mnie zbieg okoliczności. Jak wymienię drzwi, problem powinien zostać naprawiony, ale oczywiście na nie mały mój koszt i co gorsze nie będę miał nawet pewności że wina leżała po stronie (moim zdaniem fabrycznej wady producenta).
Wymyśliłem, że odepnę panel sterujący, sprawdzę, czy rzeczywiście nie ma możliwości poprowadzenia nowej wiązki przewodów i np. spróbuję podpiąć sterownik pod złącze bezpośrednio przy zawiasie (jeżeli przewód byłby rzeczywiście powodem wszystkich problemów, po ominięciu przerwy powinno wszystko wrócić do normy). Co Wy o tym sądzicie. Może Ktoś ma pomysł jak sprawdzić czy rzeczywiście problem leży w przerwanym przewodzie. Niestety nie mogę sobie poradzić z wyjęciem wyświetlacza/sterownika z drzwi zamrażarki. Odkręciłem z dołu wkręt od lewej strony kostkarki, próbuję podważać zatrzaski z lewej strony panelu (patrząc na budowę wyświetlacza z prawej strony wypusty muszą wejść w odpowiednie miejsce i są stałe), nic nie idzie. Jak mnie poniesie, to z pewnością będę musiał wymienić przynajmniej drzwi zamrażarki i do tego jeszcze panel sterujący jak się będę za bardzo nad nim znęcał.
Mam problem z lodówką Samsung RS7667FHCSP/EF. Mam strasznej jakości sieć elektryczną (latem PGE musi obniżać napięcie, zimą podnosić). Ostatnimi czasy 3 dni pod rząd ''wyłączała się'' jedna faza pod którą podłączona byłą lodówka. Piszę ''wyłączała się'' ponieważ zauważyłem choćby po wyświetlaczu piekarnika, że nie do końca się wyłączała, a jedynie wyłączały się urządzenia z powodu zbyt niskiego napięcia na niej.
Sąsiedzi zgłaszali do PGE awarie z powodu braku jednej z faz. PGE każdorazowo odnotowywało awarię i wysyłało Ekipę do naprawy problemu (kończyło się całkowitym wyłączeniem prądu i powrotem wszystkiego do normy). Pech chciał, że trzeciego dnia, po ''naprawie PGE'' elektronika lodówki wysiadła. Wyświetlacz całkowicie przestał działać, jakieś kółko od dozownika lodu wciąż się kręci, brak jakiejkolwiek regulacji, całe szczęście agregat chodzi i jak ''widzę'' pilnuje fabrycznych ustawień lodówki i zamrażarki.
Zaznaczę, wcześniej brak jakichkolwiek problemów z lodówką/zamrażarką/kostkarką. Myślałem, że doszło do przepięcia i padła elektronika. Zadzwoniłem po serwis, gdyż kompresor jeszcze na gwarancji (pozostało 2 lata z 10). Pan Serwisant dziś w końcu dotarł, zdjął zaślepkę zawiasu zamrażarki (i przewodów tam się mieszczących), zaczął ciągnąć za przewody, aż jeden został przerwany/był uszkodzony? Do przerwania przewodu nastąpiło wewnątrz drzwi zamrażarki.
Diagnoza: wymiana drzwi zamrażarki (jeśli w ogóle są dostępne do tego modelu). Usłyszałem jedynie, że musiał być to zbieg okoliczności, że przewód uległ uszkodzeniu w momencie problemów z siecią (zaznaczam, nikt w czasie wyłączenia fazy/zbyt niskiego napięcia, a naprawą, ani momentu zauważenia problemy nie ruszał lodówki). Bardzo mi to nie pasuje. Gdyby przewód został przerwany/uszkodzony po zewnętrznej stronie drzwi, nie powinno być problemu (jeśli on jest rzeczywistym winowajcom). Szybkie lutowanie i po problemie. Problem polega w tym, że nie jestem w stanie nawet tego sprawdzić, ponieważ przewód został przerwany wewnątrz drzwi. Z tego co się orientowałem i czytałem w innych tematach na forum, drzwi są ''nie rozbieralne''. Sam Serwisant stwierdził, że jeśli chcę próbować, to muszę zniszczyć (mniej lub bardziej) obudowę zewnętrzną bądź wewnętrzną i izolację. Na ten moment, biorąc pod uwagę co stwierdził Serwisant, nie będę mógł dochodzić roszczeń od PGE. Chciałby się upewnić, czy rzeczywiście problem stanowił przewód i wielki jak dla mnie zbieg okoliczności. Jak wymienię drzwi, problem powinien zostać naprawiony, ale oczywiście na nie mały mój koszt i co gorsze nie będę miał nawet pewności że wina leżała po stronie (moim zdaniem fabrycznej wady producenta).
Wymyśliłem, że odepnę panel sterujący, sprawdzę, czy rzeczywiście nie ma możliwości poprowadzenia nowej wiązki przewodów i np. spróbuję podpiąć sterownik pod złącze bezpośrednio przy zawiasie (jeżeli przewód byłby rzeczywiście powodem wszystkich problemów, po ominięciu przerwy powinno wszystko wrócić do normy). Co Wy o tym sądzicie. Może Ktoś ma pomysł jak sprawdzić czy rzeczywiście problem leży w przerwanym przewodzie. Niestety nie mogę sobie poradzić z wyjęciem wyświetlacza/sterownika z drzwi zamrażarki. Odkręciłem z dołu wkręt od lewej strony kostkarki, próbuję podważać zatrzaski z lewej strony panelu (patrząc na budowę wyświetlacza z prawej strony wypusty muszą wejść w odpowiednie miejsce i są stałe), nic nie idzie. Jak mnie poniesie, to z pewnością będę musiał wymienić przynajmniej drzwi zamrażarki i do tego jeszcze panel sterujący jak się będę za bardzo nad nim znęcał.