Dzień dobry,
Mam zapytanie odnośnie pralko-suszarki Beko HTV7716XW. Najpierw opiszę problem: otóż kilka dni temu padła funkcja suszenia. Programy prania oraz suszenia dobiegły końca (suszenie trwało znacznie dłużej niż powinno), ale pranie było mokre. Pomacałem bebechy pralki i okazało się, ze wiatrak odpowiadający za pchanie powietrza do bębna zablokował się. Po ręcznym zakręceniu zaczął się obracać i wszystko cacy po 2h pranie suche. I teraz pytanie: czy w takim przypadku nie powinny włączyć się zabezpieczenia, odcięcie prądu od grzałki, zastopowanie programu i wyświetlenie jakiegoś błędu o zbyt wysokiej temperaturze na grzałce? Bo rozumiem, że wiatrak pcha powietrze i jednocześnie grzałkę ochładza, bez wiatraka grzałka grzeje się mocniej i może dojść do jej uszkodzenia lub w skrajnym przypadku do pożaru? EDIT: Czy tę kwestę załatwiają termostaty? Zbyt wysoka temperatura to termostat grzałkę wyłącza, a to czy wiatrak śmiga czy nie to "nikogo" nie obchodzi?
Wrzucam zdjęcie sekcji suszącej jeśli pomoże w odpowiedzi na moje pytanie lub naprowadzenie mnie na miejsce, do którego przyłożyć miernik
Po ogarnięciu wiatraka, przy kolejnym praniu pojawiła się kolejna usterka - programy prania oraz suszenia się skończyły, ale pranie było bardzo gorące i jednocześnie mokre. Okazało się, że wąż odpływowy się zatkał, nie wypompowywało wody do końca, nie wirowało i suszyło niewirowane pranie. Po odetkaniu węża, woda została wypompowana i pralka normalnie odwirowała pranie. Ok, mój błąd powinienem częściej do tego węża zaglądać, ale to pomińmy. Czy w takiej sytuacji nie powinno wywalać błędu o tym, że jest woda w bębnie/problem z pompą/itp. i zatrzymaniu cyklu prania, a tym bardziej suszenia? Wzywać fachmena czy po prostu jest to budżetowy, badziewny sprzęt, w którym ze względów na koszty pominięto pewne rzeczy i mam z tym żyć?
Mam zapytanie odnośnie pralko-suszarki Beko HTV7716XW. Najpierw opiszę problem: otóż kilka dni temu padła funkcja suszenia. Programy prania oraz suszenia dobiegły końca (suszenie trwało znacznie dłużej niż powinno), ale pranie było mokre. Pomacałem bebechy pralki i okazało się, ze wiatrak odpowiadający za pchanie powietrza do bębna zablokował się. Po ręcznym zakręceniu zaczął się obracać i wszystko cacy po 2h pranie suche. I teraz pytanie: czy w takim przypadku nie powinny włączyć się zabezpieczenia, odcięcie prądu od grzałki, zastopowanie programu i wyświetlenie jakiegoś błędu o zbyt wysokiej temperaturze na grzałce? Bo rozumiem, że wiatrak pcha powietrze i jednocześnie grzałkę ochładza, bez wiatraka grzałka grzeje się mocniej i może dojść do jej uszkodzenia lub w skrajnym przypadku do pożaru? EDIT: Czy tę kwestę załatwiają termostaty? Zbyt wysoka temperatura to termostat grzałkę wyłącza, a to czy wiatrak śmiga czy nie to "nikogo" nie obchodzi?
Po ogarnięciu wiatraka, przy kolejnym praniu pojawiła się kolejna usterka - programy prania oraz suszenia się skończyły, ale pranie było bardzo gorące i jednocześnie mokre. Okazało się, że wąż odpływowy się zatkał, nie wypompowywało wody do końca, nie wirowało i suszyło niewirowane pranie. Po odetkaniu węża, woda została wypompowana i pralka normalnie odwirowała pranie. Ok, mój błąd powinienem częściej do tego węża zaglądać, ale to pomińmy. Czy w takiej sytuacji nie powinno wywalać błędu o tym, że jest woda w bębnie/problem z pompą/itp. i zatrzymaniu cyklu prania, a tym bardziej suszenia? Wzywać fachmena czy po prostu jest to budżetowy, badziewny sprzęt, w którym ze względów na koszty pominięto pewne rzeczy i mam z tym żyć?