Są pewne różnice między zasilaczem a ładowarką. Nie każdy je ogarnia, nie zawsze są przeszkodą by jedno użyć za drugie. Zasilacz do Samsunga ma zapewne ograniczenie prądu wyjściowego, ale działa ono tak, że zasilacz wyłączy się. Będzie się tak wyłączał do czasu aż prąd pobierany przez baterię będzie mniejszy niż maksymalny prąd zasilacza.
Ładowarka ogranicza prąd ładowania w początkowej fazie i później ogranicza napięcie. Tanie ładowarki wykorzystują efekt szybkiego wzrostu SEM baterii akumulatorów i spadku prądu ładowania zanim przegrzeją się elementy taniej ładowarki. Użytkownik podłącza ją pod pojemniejszą baterię lub uszkodzoną i tania ładowarka kończy żywot. Oczywiście jest grupa miłośników prostych, tanich, lichych rozwiązań. Zostawmy ich samym sobie.
Zasilacz ze zdjęcia nada się pod warunkiem, że ograniczysz prąd wyjściowy do 2,5 A. Może to być opornik szeregowy policzony dla najgorszego wypadku - zwarcia. Ze wzoru U=R*I uzyskujemy wzór R=U/I i dalej R=14V/2,5A=5,6R. Moc strat w oporniku P=U*I=14V*2,5A=35W. Można użyć taki opornik, albo żarówkę o mocy 35 W. Mogą to być 2 żarówki 18W połączone równolegle. Mają tę brzydką cechę, że zimne mają mniejszy opór niż w czasie normalnego świecenia. Ograniczy to prąd początkowy lub w stanie zwarcia a zwiększy w dalszej fazie ładowania. Prąd nie osiągnie 2,5A. To partyzanckie rozwiązanie zostawiamy.
Ładowarka głośnika ładuje do napięcia 14,8V. Mamy piękny przykład bubla. Ładowana bateria szybko się skończy przy takim użytkowaniu. Lepiej będzie ładować ją normalną ładowarką do akumulatorów kwasowo ołowiowych z elektrolitem żelowym. Skończy ładowanie przy 14,4 V do 14,6 V.