Jest sobie UPS APC Back-UPS AVR 500 model BP500i. Wyłączyłem go na prawie miesiąc i po ponownym włączeniu zapaliła się czerwona dioda, że akumulator jest kaput. Dawno nie był wymieniany (o ile w ogóle) i kupiłem następny (taki sam), dioda zgasła, a UPS wydawało się, że działa. Tknęło mnie po jakimś czasie (w sensie miesiące) i zrobiłem test, ile on wytrzyma. Zgasł w zasadzie natychmiast, a podłączony jest tylko prawie 10-letni komputer stacjonarny (Lenovo M700 w obudowie SFF) i to bez monitora. Podłączyłem na próbę zasilacz 45 W od laptopa i UPS działa, w sensie ładuje laptopa i to dość długo (nie mam dokładnej liczby).
Pytanie mam więc, co sprawdzić w UPS-ie, żeby stwierdzić ewentualną usterkę i czy opłaca się go w ogóle reanimować? Czy może to czas (choć niechętnie) kupić następny? Idea jest taka, że UPS w przypadku braku prądu ma pozwolić na spokojne wyłączenie komputera oraz gdyby były jakieś skoki/spadki napięcia, to żeby się on nie resetował.