Czasem, szczególnie przy pracach jednostkowych, to wolniejsze wiązanie bywa akurat sporą wadą. A to dlatego, że osadzona puszka potrafi po pewnym czasie przesunąć się. Od lat używam w tym celu głównie gipsu budowlanego. Jeśli gips jest prawidłowo przygotowany i poprawnie użyty, to ma wystarczająco długi czas otwarty na ewentualne poprawki, nawet kilkukrotne. Jednocześnie stosunkowo szybkie wiązanie tego środka powoduje, że już po kilkunastu minutach mam pewność i gwarancję, że osadzona puszka nie zmieni już swojego położenia. Być może dla niektórych to oczywistość, ale jest kilka kardynalnych zasad przy przygotowywaniu i używaniu gipsu:
- gips rozrabiamy w idealnie czystym naczyniu; resztki starego gipsu powodują zbyt szybkie i nierówne w masie wiązanie,
- dodajemy gips do wody, ale nie odwrotnie.
- gips powinien mieć konsystencję półpłynną, zbliżoną do gęstszej śmietany,
- zbyt gęsty gips utrudnia manewrowanie puszką, zbyt szybko tężeje,
- gips stosujemy w dobrze zwilżonym otworze; suchy mur jedynie "wypije wodę" i mocno przyspieszy tężenie,
- gips źle wiąże się z murem słabo zwilżonym,
- natychmiast po zakończeniu gipsowania naczynia oraz narzędzia należy dokładnie umyć.
- lepiej używać narzędzi nierdzewnych, bo gips jest bardzo agresywny, a skorodowane narzędzia mogą pozostawiać trudne do usunięcia plamy.
- do rozrabiania gipsu najlepiej używać miseczki gumowej czy silikonowej; gips do niej nie przywiera, łatwo też zachować ją w czystości.
Gips najlepiej sprawdza się jak mamy do osadzenia jedną czy kilka puszek, szczególnie w klasycznych murach. W innych sytuacjach przewagę może dawać klej gipsowy (używam czasem takiego jak do klejenia płyt G-K). Klej gipsowy wybieram wtedy, gdy do osadzenia mam sporo puszek (przynajmniej kilkanaście), a otwory są równe (wycinane otwornicą). W tej sytuacji zaletą jest to, że klej ma dłuższy czas otwarcia i po jednorazowym zarobieniu porcji kleju mogę osadzić wszystkie planowane puszki. Gips musiałbym przygotowywać kilkukrotnie. Z kolei równo wycięte otwory minimalizują ryzyko przesunięcia osadzanych puszek w kleju. Przy montażu puszek na klej do płyt G-K nie zwilżam otworów, dzięki czemu klej nie "ślizga się" i poprawnie wiąże bez zbędnej zwłoki.
Jest jeszcze montaż w ścianach lekkich z płyt G-K. Metodą, którą stosuję od dawna, jest montaż za pomocą wkrętów z blokadami. Tu kluczowe jest precyzyjne wykonanie otworów (otwornica!) tak, żeby puszka opierała się na krawędzi. Po osadzeniu puszek zwykle stabilizuję je dodatkowo pianką montażową, wtryskiwaną przez otwory puszki. Zawsze układam przewody w arotach/peszlach, więc nie ma ryzyka ich zablokowania przez rozprężającą się piankę. Dobrze osadzona i zabezpieczona pianką puszka jest trwała. Także ściana wokół na tym zyskuje i nie ma ryzyka przypadkowych uszkodzeń - na przykład przy uderzeniu odkurzaczem