Cześć,
Dzisiaj przy próbie załączenia mojej spawarki Esab artisto 400 (którą używam kilka razy do roku tak naprawdę), wyskoczyły na panelu przednim krzaczki. Dało się przełączać pomiędzy menu, ale na wyświetlaczu nie było normalnych nazw tylko jakieś krzaki. Po którymś ponownym uruchomieniu pojawiło się to co na zdjęciach, a potem zaczęła normalnie pracować. No prawie normalnie bo przedtem musiałem napięcie ustawiać dla danego posuwu drutu np. -3,8V teraz dla tego samego posuwu drutu musze robić korektę -7,3V żeby stabilnie spawała. Coś jest na rzeczy, i chciałbym dopytać bo pewnie zaraz się to może powtórzyć, czy ktoś ma jakieś doświadczenie z nią i co zaczyna się dziać? jeden z błędów dotyczył pamięci wewnętrznej zapisanych ustawień spawania. Tak się zastanawiam czy ona nie ma gdzieś w środku baterii/akumulatorka do pootrzymywania np. pamięci i że już zaczyna siadać napięcie i wysypuje się pamięć albo coś? Ewentualnie zimne luty? zaśniedziałe wtyczki?
Dzisiaj przy próbie załączenia mojej spawarki Esab artisto 400 (którą używam kilka razy do roku tak naprawdę), wyskoczyły na panelu przednim krzaczki. Dało się przełączać pomiędzy menu, ale na wyświetlaczu nie było normalnych nazw tylko jakieś krzaki. Po którymś ponownym uruchomieniu pojawiło się to co na zdjęciach, a potem zaczęła normalnie pracować. No prawie normalnie bo przedtem musiałem napięcie ustawiać dla danego posuwu drutu np. -3,8V teraz dla tego samego posuwu drutu musze robić korektę -7,3V żeby stabilnie spawała. Coś jest na rzeczy, i chciałbym dopytać bo pewnie zaraz się to może powtórzyć, czy ktoś ma jakieś doświadczenie z nią i co zaczyna się dziać? jeden z błędów dotyczył pamięci wewnętrznej zapisanych ustawień spawania. Tak się zastanawiam czy ona nie ma gdzieś w środku baterii/akumulatorka do pootrzymywania np. pamięci i że już zaczyna siadać napięcie i wysypuje się pamięć albo coś? Ewentualnie zimne luty? zaśniedziałe wtyczki?