Mam stary komputer a na nim Windows XP SP3 32-bit i najnowszą wersję Windowsa 10 32-bit. Wszystko działa, ale chciałem przejść na 64-bit, bo wkurza mnie niepełne wykorzystanie pamięci (4GB), limit pamięci dla jednej aplikacji (najnowsze Chrome na 10 potrafi wywalić błąd "Out of memory") i niedostępność pewnych aplikacji w wersji 32-bit które by się przydały.
Niestety Windows 10 64-bit stawia się od samego początku. Już po załadowaniu pierwszego okna instalatora (wybór języka) mam cały ekran w artefaktach. Udało mi się ukończyć instalację i go odpalić, ale artefakty są cały czas i ledwo da się korzystać. Próba instalacji jakiejkolwiek wersji sterownika do karty graficznej Geforce GT 710 kończy się tak, że w połowie instalacji ekran mignie po czym wyłącza się całkowicie, a komputer po paru sekundach zostaje automatycznie zresetowany. Sterownik oczywiście niezainstalowany i nadal ekran pełen artefaktów. Udało mi się ustalić, że problem występuje od wersji Windowsa 10 64-bit która ma dwójkę z przodu. Gdy zainstalowałem wersję 1930 (czy coś takiego) wszystko działa dobrze, sterownik się instaluje, nie ma żadnych problemów. Po chwili automatycznie pobrała się aktualizacja do wersji 20H2 i komputer uruchomił ponownie, no i znów ekran cały w krzaczkach.
Czy da się jakoś zmusić to draństwo do działania? Wybrać jakieś konkretne sterowniki? Kupić inną kartę graficzną?
Reszta konfiguracji:
Athlon 64 X2 2,8GHz
4GB RAM (4 kości po 1GB)
Płyta DFI Infinity NF-570 SLI-MG/2
Karta graf. Geforce GT 710
Dysk SSD (Win10) + HDD (WinXP)
Ps. Windows 11 nie będzie tu instalowany bo nie pójdzie z oczywistych względów (procesor nie obsługuje najnowszych instrukcji SSE).
Niestety Windows 10 64-bit stawia się od samego początku. Już po załadowaniu pierwszego okna instalatora (wybór języka) mam cały ekran w artefaktach. Udało mi się ukończyć instalację i go odpalić, ale artefakty są cały czas i ledwo da się korzystać. Próba instalacji jakiejkolwiek wersji sterownika do karty graficznej Geforce GT 710 kończy się tak, że w połowie instalacji ekran mignie po czym wyłącza się całkowicie, a komputer po paru sekundach zostaje automatycznie zresetowany. Sterownik oczywiście niezainstalowany i nadal ekran pełen artefaktów. Udało mi się ustalić, że problem występuje od wersji Windowsa 10 64-bit która ma dwójkę z przodu. Gdy zainstalowałem wersję 1930 (czy coś takiego) wszystko działa dobrze, sterownik się instaluje, nie ma żadnych problemów. Po chwili automatycznie pobrała się aktualizacja do wersji 20H2 i komputer uruchomił ponownie, no i znów ekran cały w krzaczkach.
Czy da się jakoś zmusić to draństwo do działania? Wybrać jakieś konkretne sterowniki? Kupić inną kartę graficzną?
Reszta konfiguracji:
Athlon 64 X2 2,8GHz
4GB RAM (4 kości po 1GB)
Płyta DFI Infinity NF-570 SLI-MG/2
Karta graf. Geforce GT 710
Dysk SSD (Win10) + HDD (WinXP)
Ps. Windows 11 nie będzie tu instalowany bo nie pójdzie z oczywistych względów (procesor nie obsługuje najnowszych instrukcji SSE).