Witajcie.
Mam problem z pętlą masy na dwóch modułach wzmacniacza TDA7294 (kit Advance Eletronic A115).
Transformator z wzmacniacza Grundiga, filtracja 2x15000 uF (stare elwy, ale trzymają jeszcze parametry), obudowa po odtwarzaczu CD ze stalową podłogą.
Wiadomo, transformator, mostek prostowniczy, bateria kondensatorów. Między plusem a minusem kondensatorów stanowiąc punkt masy, do jednej strony mam podłączone (minus kondensatora 1) uzwojenie z transformatora, potem miedzianym drutem idę do plusa kondensatora 2; stąd idę przewodem do konektora oczkowego na stalową podłogę, na masę gniazd głośnikowych, na masę modułu pierwszego. Wedle wszelkiej logiki masa drugiego modułu powinna być poprowadzona z tego samego punktu. Ale kiedy ją podłączę w ten sposób, brum jest dość silny i mocno słyszalny w kolumnach. Kiedy u kolegi jeden moduł ma masę z punktu kondensatorów, a drugi bierze masę z złącza śrubowego modułu 1, to brum jest o wiele mniejszy, ale nadal słyszalny. Gniazda RCA są odizolowane od obudowy, ale ich masa jest podłączona przez kondensator 0,047 uF do masy (podpatrzyłem to z fabrycznych rozwiązań wzmacniaczy), następnie idą przewodami ekranowanymi do poszczególnych modułów.
Oczywiście kiedy jeden z modułów jest odłączony, wszystko gra wspaniale, więc podejrzewam, że gdzieś indukuje się napięcie, ale próbowałem już tylu sposobów, że nie mam pojęcia, gdzie jest błąd. W wzmacniaczu też jest prosty moduł opóźnionego startu i zabezpieczenia przed DC, ale zasilany z osobnego uzwojenia. Masa tego układu również spotyka się przy masie na głównych kondensatorach filtrujących.
Próbowałem i odłączać masę sygnałową z jednego modułu, i ze wspólnego punktu zasilać (przy kondensatorach), i nadal porażka...
Mam problem z pętlą masy na dwóch modułach wzmacniacza TDA7294 (kit Advance Eletronic A115).
Transformator z wzmacniacza Grundiga, filtracja 2x15000 uF (stare elwy, ale trzymają jeszcze parametry), obudowa po odtwarzaczu CD ze stalową podłogą.
Wiadomo, transformator, mostek prostowniczy, bateria kondensatorów. Między plusem a minusem kondensatorów stanowiąc punkt masy, do jednej strony mam podłączone (minus kondensatora 1) uzwojenie z transformatora, potem miedzianym drutem idę do plusa kondensatora 2; stąd idę przewodem do konektora oczkowego na stalową podłogę, na masę gniazd głośnikowych, na masę modułu pierwszego. Wedle wszelkiej logiki masa drugiego modułu powinna być poprowadzona z tego samego punktu. Ale kiedy ją podłączę w ten sposób, brum jest dość silny i mocno słyszalny w kolumnach. Kiedy u kolegi jeden moduł ma masę z punktu kondensatorów, a drugi bierze masę z złącza śrubowego modułu 1, to brum jest o wiele mniejszy, ale nadal słyszalny. Gniazda RCA są odizolowane od obudowy, ale ich masa jest podłączona przez kondensator 0,047 uF do masy (podpatrzyłem to z fabrycznych rozwiązań wzmacniaczy), następnie idą przewodami ekranowanymi do poszczególnych modułów.
Oczywiście kiedy jeden z modułów jest odłączony, wszystko gra wspaniale, więc podejrzewam, że gdzieś indukuje się napięcie, ale próbowałem już tylu sposobów, że nie mam pojęcia, gdzie jest błąd. W wzmacniaczu też jest prosty moduł opóźnionego startu i zabezpieczenia przed DC, ale zasilany z osobnego uzwojenia. Masa tego układu również spotyka się przy masie na głównych kondensatorach filtrujących.
Próbowałem i odłączać masę sygnałową z jednego modułu, i ze wspólnego punktu zasilać (przy kondensatorach), i nadal porażka...