Mam problem z pulpitem zdalnym w WinXP Pro.
Jeden komputer w domu wykonuje pewne zadania.
Czasami nawet łączy się z netem.
Do niego po lanie są podpięte 2 inne kompy.
Ten komp pracuje bez monitora i udostępnia sieć dwóm następnym komputerom.
Jednym słowem spełnia zadania mini serwera.
Wykonuje także inne zadania nie związane z siecią.
Pracuje on pod WinXp Pro tak jak inne komputery w domu.
Teraz problem:
Komunikuję się z tym hostem przez jednego z 2 pozostałych komputerów
(klient) za pomocą pulpitu zdalnego.
Łącze się tam jako administrator.
Potrzebne jest mi to do normalnej konfiguracji hosta.
Inne konto mnie nie interesuje.
Gdy chcę wyłączyć pulpit zdalny mam 2 opcje:
1.Wyloguj
2.Zamknij.
Gdy wyloguję się host zamyka na moment większość usług na przykład aktywne
połączenie z internetem. Robi dużo zamieszania i potem z powrotem wszystko
stawia na nowo. Trwa to długo i zakłóca pracę hosta.
Ta opcja odpada.
Gdy zamknę pulpit zdalny wszystko jest jak należy poza jedną sprawą.
Nie można (jest to utrudnione) zamknąć hosta podczas ewentualnej awarii.
Host twierdzi, że ktoś jest zalogowany i może utracić swoje dane.
Muszę nacisnąć enter i pozwala na zamknięcie systemu.
Jednak podczas startu hosta startują w tle inne programy które na przykład
monitują prace hosta. W sytuacjach krytycznych mają za zadanie natychmiast
wyłączyć hosta. Wszystko gra dopóki chociaż raz włączę pulpit zdalny.
Po wyłączeniu zdalnego pulpitu host podczas wystąpienia sytuacji
wymagającej jego natychmiastowego wyłączenia wisi na monicie o
prawdopodobnym zalogowaniu innego użytkownika.
Nacisnę enter i komp się wyłącza.
Gdy nigdy nie wchodziłem na pulpit zdalny komp po na przykład awarii wentylatora wyłącza natychmiast maszynę.
Gdy chociaż raz tam byłem z pulpitem zdalnym a potem go po prostu wyłączyłem w razie wystąpnienia awarii np. wentylatora procek może uleść znisczeniu:)
Pytania:
Jak używać pulpitu zdalnego by nie występował ten problem?
Brak innych pytań...
Chyba wszystko wyjaśniłem w opisie:)
Jeden komputer w domu wykonuje pewne zadania.
Czasami nawet łączy się z netem.
Do niego po lanie są podpięte 2 inne kompy.
Ten komp pracuje bez monitora i udostępnia sieć dwóm następnym komputerom.
Jednym słowem spełnia zadania mini serwera.
Wykonuje także inne zadania nie związane z siecią.
Pracuje on pod WinXp Pro tak jak inne komputery w domu.
Teraz problem:
Komunikuję się z tym hostem przez jednego z 2 pozostałych komputerów
(klient) za pomocą pulpitu zdalnego.
Łącze się tam jako administrator.
Potrzebne jest mi to do normalnej konfiguracji hosta.
Inne konto mnie nie interesuje.
Gdy chcę wyłączyć pulpit zdalny mam 2 opcje:
1.Wyloguj
2.Zamknij.
Gdy wyloguję się host zamyka na moment większość usług na przykład aktywne
połączenie z internetem. Robi dużo zamieszania i potem z powrotem wszystko
stawia na nowo. Trwa to długo i zakłóca pracę hosta.
Ta opcja odpada.
Gdy zamknę pulpit zdalny wszystko jest jak należy poza jedną sprawą.
Nie można (jest to utrudnione) zamknąć hosta podczas ewentualnej awarii.
Host twierdzi, że ktoś jest zalogowany i może utracić swoje dane.
Muszę nacisnąć enter i pozwala na zamknięcie systemu.
Jednak podczas startu hosta startują w tle inne programy które na przykład
monitują prace hosta. W sytuacjach krytycznych mają za zadanie natychmiast
wyłączyć hosta. Wszystko gra dopóki chociaż raz włączę pulpit zdalny.
Po wyłączeniu zdalnego pulpitu host podczas wystąpienia sytuacji
wymagającej jego natychmiastowego wyłączenia wisi na monicie o
prawdopodobnym zalogowaniu innego użytkownika.
Nacisnę enter i komp się wyłącza.
Gdy nigdy nie wchodziłem na pulpit zdalny komp po na przykład awarii wentylatora wyłącza natychmiast maszynę.
Gdy chociaż raz tam byłem z pulpitem zdalnym a potem go po prostu wyłączyłem w razie wystąpnienia awarii np. wentylatora procek może uleść znisczeniu:)
Pytania:
Jak używać pulpitu zdalnego by nie występował ten problem?
Brak innych pytań...
Chyba wszystko wyjaśniłem w opisie:)
