Witam, poblem jest dość nie typowy, dla jednych oczywisty dla innych dający do myślenia
.. Przechodzę do szczegółów, mianowicie pewien fachowiec któregoś dnia przyszedł do naszego mieszkania. Jego zadaniem było przyłączenie pewnej instalacji. Nie będę mówić, co to za firma, jednak instalacja sama przebiegła bez najmniejszych problemów, szybko i sprawnie. Instalacja kładziona była z korytarza do mieszkania. Przewody są położone w korytkach, by je przymocować instalator musiał użyć wiertarki, niestety wiercąc trafił na przewód fazowy i jest przerwa, nie mam światła w przedpokoju. Teraz się zastanawiam: złożyć skargę na firmę, czy sobie darować i pociągnąć ten jeden przewód. Z jednej strony firma powinna być zaopatrzona w urządzenia wykrywające przewody, jednak nie była! Gdy wniosę skargę instalator prawdopodobnie pożegna się z pracą. Co mi radzicie? Pozdrawiam
