Witam
Popsułem sobie radio :/
Mój Radmor posiadał pewną wade, a mianowicie prawie od samego poczatku nie odbierał na falach długich. Dzisiaj, kiedy go rozebrałem, zauważyłem że jeden z kabelków przy przełączniku FM mono-FM Stereo-AM nie jest do niczego przylutowany. Jak udało mi się ustalić wychodzi on z płytki AM, więc myślałem że może być przyczyną nie działania fal długich. Przylutowałem go, włączyłem Radmora, poczułem swąt spalenizny i już tuner nie działa
Jedyny element który wygląda na przegrzany to jest kabelek , który poprowadzono pod płytka AM( ten krótszy). Na UKF-ie jest zupełnie głuchy(nie był rpzestrojony, ale nie szumi), nie działa wskaźnik częstotliwości( jest sprawny), zawsze zapala się pierwsza dioda od programatora, jednocześnie świecą się dwie...0 detektora święci tylko lewą diodą...
co mogło polecieć?
Popsułem sobie radio :/
Mój Radmor posiadał pewną wade, a mianowicie prawie od samego poczatku nie odbierał na falach długich. Dzisiaj, kiedy go rozebrałem, zauważyłem że jeden z kabelków przy przełączniku FM mono-FM Stereo-AM nie jest do niczego przylutowany. Jak udało mi się ustalić wychodzi on z płytki AM, więc myślałem że może być przyczyną nie działania fal długich. Przylutowałem go, włączyłem Radmora, poczułem swąt spalenizny i już tuner nie działa
Jedyny element który wygląda na przegrzany to jest kabelek , który poprowadzono pod płytka AM( ten krótszy). Na UKF-ie jest zupełnie głuchy(nie był rpzestrojony, ale nie szumi), nie działa wskaźnik częstotliwości( jest sprawny), zawsze zapala się pierwsza dioda od programatora, jednocześnie świecą się dwie...0 detektora święci tylko lewą diodą...
co mogło polecieć?