Odświeżę troszkę bo coś u mnie się zaczyna dziać.Proszę o jakąłś porade bo to jest auto które ma jeżdzić i każdy dzień zwłoki coraz bardziej mnie posmutnia.Zacznę od początku; Pare dni temu żona dzwoni z ulicy że jej auto staneło ( astra 1.6 c16nz 92 r)Przyjechałem i przy próbie odpalenia obroty skaczą jak chcą nawet do 5 tys , a auta nie odpali.Wymieniłem moduł w aparacie zapłonowym i dalej jest super , minął z dzień jade sobie z 90 km nagle coś pykneł auto zerwało , ale dalej jedzie nie świeci żadna kontrolka.Jeżdziłem jeszcze cały dzień i nic Następnego dnia jede sobie normalnie a mnie zaczyna rzucać i rzucać, i kontrolka awari silnika od czasu do czasu błyśnie ale się nie zaświeci cały czas.Dojechałem tak na zatoczke i poczekałem chwilę i zapaliłem i jade.Przejechałem kawałek i znowu mnie rzuca.Co dziwne na wolnych odrotach sam sobie podnosi obroty tzn mam 900 nagle skoczy 2000 tys nieraz i 3000 tys i za sek spadnie i tak w kółko i myślę że to przez to szarpanie też tak jechałem jak kangurkiem.Odłączyłem krokowca , obroty troszke wzrosły ale dalej wariują , odpiołem potenciometr od przepustnicy obroty wzrosły ale też wariują, odłączyłem sonde i tak samo.Sprawdziłem rozrząd , w porządku, czyściłem przepustnice i inne i tak samo.W akcie rozpaczy kupiłem drugi moduł nowy(170 zL) przejechałem troche nagrzał się do 90 i nic , myślę że ok.Wyjeżdzam a tam znowu telepanko:cry:Zaznaczam że moduł obficie nasączyłem silikonem co był załączony.Ale teraz wyskoczył mi błąd i świeci ciągle nr 35 czyli krokowiec , no ale przecież go odpinałem i nic się nie zmieniło.Resetowałem za każdym razem, już brakuje mi pomysłów.Może to jakaś błachostka , może ktoś pomoże?Zauważyłem że na wyższej temp bardziej szarpie i obroty wzrastają niż na zimnym.