Otóż już kiedyś był ten post, ale z przyczyn przeróżnych nie mogłem go "kontynuować" i zniknął. Ale do rzeczy.
Początkowo zwarłem bezpiecznik b502 z masą. Wzmacniacz zabuczał(jeden kanał tylko), z rezystorków drutowych w jednym kanale poleciał dymek(potem zaczęły świecić).Wymieniłem więc wszystkie elementy półprzewodnikowe w końcówce mocy i nadal to samo. Koledzy poradzili mi abym wylutował tranzystory końcowe. Zrobiłem więc tak. Buczenie teraz było znacznie cichsze, rezystory drutowe przestały świecić, ale zaczął palić się R542.Dokonałem pomiaru, okazało się że ma napięcie 25V(na zdrowym kanale było 2V z kawałkiem). Zmartwiłem się tym niezmiernie, jednak wzmacniacz sam z siebie przestał buczeć i palić sobie cokolwiek. Zadowolony wlutowałem tranzystory końcowe i kicha!W głośnikach zero sygnału, na słuchawkach gra tylko jeden kanał. Zauważyłem, że w przedwzmacniaczu urwał się niebieski kabelek z ostatniego pinu po prawej stronie w rzędzie pinów takim(przepraszam że tak mieszam, ale tam nie ma oznaczeń).Odpaliłem wzmacniacz od nowa, ale padł bezpiecznik b502, a zdrowy kanał gra dalej na słuchawkach. Czy mogę liczyć na pomoc kolegów?
Z góry dziękuje:)
Moderowany przez Jaś Kula:Zagubione posty odnalazłem i tematy scaliłem.