Witam.
Mam problem z wzmacniaczem Sony TA-F220. Kupiłem uszkodzony do naprawy, brakowało sterownika prawego kanału, lewy grał. Gdy podgłośniłem do ok. 30% przekaźnik wyłączał się. Wstawiłem nowy sterownik, końcówki pracują ale przekaźnik dalej wyłącza się przy większej głośności, a jak zmniejszę głośność to załącza się ponownie i tak cały czas. Wymieniłem przekaźnik na nowy i nic. Ustawiłem prądy spoczynkowe, ale w lewym kanale wzrasta szybko w czasie pracy- inaczej niż w drugiej końcówce. Pomierzyłem napięcia we wzmacniaczu i wydaje się być ok. Zamiast protectu DTA124ES jest wstawiony 2SA1346 OE a dalej UPC 1237. W chwili tuż przed wyłączeniem napięcie na kolektorze 2SA1346 skacze z 7 do 9mV i wtedy przekaźnk się buntuje. Czy wina leży po stronie protectu czy złej pracy końcówek?
Z góry dziękuję za wszelkie podpowiedzi. Schemat jest dostępny na forum. Pozdrawiam.
Mam problem z wzmacniaczem Sony TA-F220. Kupiłem uszkodzony do naprawy, brakowało sterownika prawego kanału, lewy grał. Gdy podgłośniłem do ok. 30% przekaźnik wyłączał się. Wstawiłem nowy sterownik, końcówki pracują ale przekaźnik dalej wyłącza się przy większej głośności, a jak zmniejszę głośność to załącza się ponownie i tak cały czas. Wymieniłem przekaźnik na nowy i nic. Ustawiłem prądy spoczynkowe, ale w lewym kanale wzrasta szybko w czasie pracy- inaczej niż w drugiej końcówce. Pomierzyłem napięcia we wzmacniaczu i wydaje się być ok. Zamiast protectu DTA124ES jest wstawiony 2SA1346 OE a dalej UPC 1237. W chwili tuż przed wyłączeniem napięcie na kolektorze 2SA1346 skacze z 7 do 9mV i wtedy przekaźnk się buntuje. Czy wina leży po stronie protectu czy złej pracy końcówek?
Z góry dziękuję za wszelkie podpowiedzi. Schemat jest dostępny na forum. Pozdrawiam.