Dzień dobry.
Używam w amatorskim, astronomicznym teleskopie, do ustawiania go na cel (aby nie giąć kręgosłupa schylając się do kolimatora) kupionego w necie takiego znanego, grubego czarnego wskaźnika laserowego z zieloną wiązką. Na drukarce 3D wykonałem sobie eleganckie mocowanie takiego lasera z teleskopem w miejscu montażu kolimatora. Taśmą izolacyjną ścinałem włącznik, a laser włączam i wyłączam przekręcając kluczyk w podstawie baterii. Wiem, że bez znaczenia jest to, jakie na tych laserach opisują mega moce. Każdy z tych zielonych laserów świeci po prostu bardzo ładnie i mocno - widać ogromnie daleką wiązkę kierowaną w niebo. Rzecz w tym, że już trzeci laser pada mi dosyć szybko. dwa nie wytrzymały jednej nocy. Laser jednorazowo włączany jest na kilka minut, po kilka, kilkanaście razy w ciągu nocy. Nagle słabnie i przestaje świecić. Często myślałem, że zwyczajnie padła bateria, ale teraz mam trzy baterie naładowane i po wymianie laser się nie wznawiał. W ostatnim, który przestał działać, stało się coś dziwnego - no nagle po paru dniach zaczął działać ponownie z pełna mocą. Po czym znowu przestał i już nie działa zupełnie. Zakładałem z początku, że to słabe diody, które są chwilowe, a potem, że może "zimne luty", lub jakieś wady stycznika, etc. Rozczarowany ich "niewiecznością" zacząłem szukać jakiegoś prostego modułu zielonego lasera z kabelkami aby zastosować coś takiego w teleskopie, ale nic konkretnego nie znalazłem, a jak znalazłem, to ceny jakieś kosmiczne. Może Panowie znają jakieś moduły takiego zielonego lasera, które nie kosztują fortuny, a są w stanie działać co najmniej "dłużej"? Z góry dziękuję za ew. wskazówki.
51718024_2...1888_o.jpg (139.7 kB)Musisz być zalogowany, aby pobrać ten załącznik.