Witam!
Od paru lat jestem użytkownikiem powyższego pieca, w październiku ubiegłego roku przyjechali fachowcy, którzy go montowali wykonać ogólny przegląd sprzętu. Zrobili jak zrobili, jako że w tej dziedzinie jestem laikiem nie wiedziałem do czego się przyczepić... do momentu, kiedy zobaczyłem jak pan M***** szuka w swej walizce nowego filtru czy elementu zaworu, nie znajdując go wziął stary, o którym wcześniej mówił, że "złom" i począł scyzorykiem zdrapywać z niego osad, chuchać dmuchać itp... W tym momencie moja wiara w jego fachowość drastycznie podupadła.
Pojechali, skasowali ponad 2 stówki... i pierwsze "objawy" spartaczonej roboty/złej regulacji.
-Tak jak wcześniej ogrzewanie chodziło na 2 - 4(w wielkie mrozy) tak teraz dolnym zakresem stała się 3.
-Fachowcy nie odpowietrzyli układu po ponownym napuszczeniu wody - musiałem zrobić to sam. Wszystko poszło ok, aż tu nagle po paru miesiącach, właściwie 3 dni temu ciśnienie spadło poniżej 0,5 jednostki.
-Wraz ze spadkiem ciśnienia piec zbuntował się i przestał grzać wodę (tą zwykłą, do kranu), nie to żeby chciał a nie mógł, ale nawet nie zapala się kontrolka grzania wody. Dopuściłem wody, odpowietrzyłem, ciśnienie wzrosło ale wody ciepłej jak nie było tak nie ma. Dodam, że c.o. działa normalnie, tylko jakby rozregulowanie.
Z tego tytułu mam parę pytań:
-Czy zmieniona regulacja pieca to po prostu wina tego, że fachowcy zmienili jakąś skale, czy może spadła wydajność pieca (pali tyle samo gazu a słabiej grzeje).
-Czy jest jeszcze jakiś sposób (poza wołaniem ekhmm "fachowców") aby zmotywować piec do grzania wody?
-Czy w wypadku gdyby była to wina fachowców, jest jakiś sposób aby im ją udowodnić i żądać naprawy usterek nieodpłatnie?
Pozdrawiam.
Od paru lat jestem użytkownikiem powyższego pieca, w październiku ubiegłego roku przyjechali fachowcy, którzy go montowali wykonać ogólny przegląd sprzętu. Zrobili jak zrobili, jako że w tej dziedzinie jestem laikiem nie wiedziałem do czego się przyczepić... do momentu, kiedy zobaczyłem jak pan M***** szuka w swej walizce nowego filtru czy elementu zaworu, nie znajdując go wziął stary, o którym wcześniej mówił, że "złom" i począł scyzorykiem zdrapywać z niego osad, chuchać dmuchać itp... W tym momencie moja wiara w jego fachowość drastycznie podupadła.
Pojechali, skasowali ponad 2 stówki... i pierwsze "objawy" spartaczonej roboty/złej regulacji.
-Tak jak wcześniej ogrzewanie chodziło na 2 - 4(w wielkie mrozy) tak teraz dolnym zakresem stała się 3.
-Fachowcy nie odpowietrzyli układu po ponownym napuszczeniu wody - musiałem zrobić to sam. Wszystko poszło ok, aż tu nagle po paru miesiącach, właściwie 3 dni temu ciśnienie spadło poniżej 0,5 jednostki.
-Wraz ze spadkiem ciśnienia piec zbuntował się i przestał grzać wodę (tą zwykłą, do kranu), nie to żeby chciał a nie mógł, ale nawet nie zapala się kontrolka grzania wody. Dopuściłem wody, odpowietrzyłem, ciśnienie wzrosło ale wody ciepłej jak nie było tak nie ma. Dodam, że c.o. działa normalnie, tylko jakby rozregulowanie.
Z tego tytułu mam parę pytań:
-Czy zmieniona regulacja pieca to po prostu wina tego, że fachowcy zmienili jakąś skale, czy może spadła wydajność pieca (pali tyle samo gazu a słabiej grzeje).
-Czy jest jeszcze jakiś sposób (poza wołaniem ekhmm "fachowców") aby zmotywować piec do grzania wody?
-Czy w wypadku gdyby była to wina fachowców, jest jakiś sposób aby im ją udowodnić i żądać naprawy usterek nieodpłatnie?
Pozdrawiam.